Za każdym razem jadąc na Sycylię wiem, że wrócę z dodatkowym bagażem. I wcale nie mam na myśli pistacji z Bronte, sera ricotta salata, oregano, bazylii i migdałów, które pakuję do walizki. Chodzi mi o te dodatkowe kilogramy, których niby nie widać, a jednak są.

 

No ale jak tu odmówić sobie tych wszystkich pyszności, na które człowiek czeka cały rok? Nie da się. Nie można.

 

Pomyślicie: “co ona gada? przecież kuchnia włoska jest wszędzie taka sama. Pizza, pasta, tiramisù”. A no właśnie, że nie. To co zjemy w Piemoncie różni się od kuchni toskańskiej. A kuchnia sycylijska to już w ogóle inna bajka. Kuchnia sycylijska to kuchnia sycylijska. Koniec, kropka.
Za każdym razem, jadąc na Sycylię wiem co będę jeść i oczami wyobraźni widzę jaka będę wtedy… szczęśliwa. Najedzona i szczęśliwa. Będąc na wyspie nie sposób nie zasmakować w tamtejszej kuchni i mimo, że niektóre rzeczy zjecie, bo będą łatwo dostępne, to innych trzeba będzie poszukać.
Wyliczankę czas zacząć.

 

1. Arancino.

Na pierwszym miejscu króluje u mnie arancino (na zachodnim wybrzeżu i w Palermo arancina). Jest to niby zwyczajna kulka ryżu (albo stożek) z sosem ragu i mozzarellą w środku, obtoczona w panierce i smażona na głębokim oleju. Chrupiąca panierka, gorący środek i ciagnący się ser… no jeśli ktoś mi powie, że mu ślinka nie cieknie, to ja nie wiem.

W Catanii (bo tam mieszkałam) najlepsze arancini znajdują się w Etoile d’or oraz (podobno) w Savii. Nie wiem, nie próbowałam. Rodzajów arancini jest cała masa. Arancini z łososiem, z ricottą, ze szpinakiem, z bakłażanem, z pistacjami, a nawet z nutellą. Jak dla mnie – nieważne jakie, ważne, że arancino.

 

2. Cartocciata.

Czyli nic innego jak mięciutka i cieplutka bułeczka z ciasta drożdżowego z gorącym nadzieniem. A co ma w środku? Sos pomidorowy i szynkę albo szpinak i szynkę, bakłażana, a nawet parówkę i frytki. Jest to kolejna szybka przekąska oferowana w każdym sycylijskim barze jako tavola calda.

3. Caponata.

Jedni tłumaczą ją jako bigos sycylijski (ale oni chyba bigosu nie jedli), inni jako potrawkę z bakłażanów. Osobiście skłaniałabym się ku tej drugiej nazwie, chociaż oprócz bakłażana jest tam sporo innych warzyw. Caponata to potrawka ze smażonych, a potem duszonych bakłażanów z dodatkiem cebuli, pomidorów, oliwek, kaparów i papryki. Wszystko doprawione octem i cukrem (no i wiadomo – sól i pieprz do smaku). Caponata to niebo w gębie, które trawi się jeszcze dwa dni po jedzeniu. Ale kto by się tym przejmował.

4. Pasta con le sarde.

To jest mój sycylijski #1 jeśli chodzi o makaron. To jest po prostu takie danie, że kto go nie spróbuje, ten gapa. Pozornie banalne z nazwy (niby TYLKO makaron z sardynkami), w smaku rewelacyjnie wykwintne. Bo pasta con le sarde to nie tylko sardynki i jakieś tam spaghetti. Po pierwsze – spaghetti jest gotowanie w wodzie, w której chwilę temu moczył się koper. A po drugie – prażone orzechy piniowe, rodzynki i koper tworzą taką poezję, że nie da się tego opisać słowami. Do posypania dostajemy prażoną bułkę tartą zamiast parmezanu. To nie skąpstwo ani brak szacunku. Na Sycylii tak się po prostu je.

Caponata (po lewej), Spaghetti con le sarde (po prawej)

 

5. Spaghetti al nero di seppia.

Spaghetti z atramentem z kałamarnicy były pierwszym makaronowym daniem zjedzonym przeze mnie w sycylijskiej trattorii. Podchodziłam do niego sceptycznie. Bałam się tego czarnego sosu. I wiecie co, byłabym bardzo głupia, gdybym go wtedy nie spróbowała. Czarny makaron z kawałkami kałamarnicy posypany ricottą. Tego smaku w Polsce nie znajdziecie, nawet jeśli w menu będzie napisane “makaron al nero di seppia”.

 

6. Pasta alla Norma.

Spaghetti z bakłażanem i sosem pomidorowym posypane słoną ricottą (ricotta salata). Brzmi to bardzo prosto, bo w gruncie rzeczy kuchnia sycylijska jest bardzo prosta, ale powoduje taką eksplozję smaków, że jedna dokładka to za mało.

 

7. Ryby i owoce morza.

Nie muszę nikomu (chyba) tłumaczyć, że lecąc na Sycylię grzech nie najeść się rybami i owocami morza. Takiego wyboru nigdy nie będziemy mieć w Polsce. A nawet jeśli będzie nas stać, to nie będzie to świeże.
Jeśli chodzi o ryby to na Sycylii koniecznie (koniecznie!!!) spróbować musicie: miecznika (pesce spada), stek z tuńczyka, fritto misto (mieszanka smażonych owoców morza), ricci (jeżowce), mule (małże), spaghetti allo scoglio (z owocami morza).

Crudo di pesce, czyli surowy tuńczyk, łosoś, miecznik, sardynki i langustynki


Grillowany filet z tuńczyka

Fritto misto


Spaghetti allo scoglio

 

8. Carne di cavallo.

Dla jednych to barbarzystwo, dla drugich rarytas, a dla trzecich – egzotyka. Catania słynie z koniny, którą znajdziemy w okolicach Castello Ursino i na ulicy Plebiscito. Kotlet, kiełbasa czy pulpeciki z koniny to coś, czego w Polsce ciężko znaleźć, a spróbować warto, bo jest naprawdę smaczne. Mięso z konia można również zjeść w typowych dla Sycylii panini.

 

9. Panino dal paninaro.

Panino to szybka przekąska dla każdego, kto nie ma ochoty na hamburgera z McDonalda albo kebaba. To sycylijski odpowiednik fast foodu. O co chodzi? Panino, czyli bułka, opiekana jest na grillu, a do niej możecie wybrać jakiekolwiek mięso sobie zażyczycie, grillowaną cukinię lub bakłażana, cebulkę, paprykę, pieczarki z pistacjami, sos i ewentualnie frytki. Smak? Prosty, a jednocześnie wykwintny. Panino sprzedawane jest w małych barach albo z budek, czyli od tzw. paninaro.


Wszystkie dodatki, z którymi można sobie zrobić swoje własne panino

 

10. Cannolo.

Ten, kto będzie na Sycylii i nie spróbuje cannolo niech się nawet do tego nie przyznaje. To wstyd i hańba! Ogromne przewinienie. Cannolo to najlepszy i najważniejszy deser na Sycylii. Ciasto owijane jest na bambusowe rurki i smażone na głębokim oleju. Gdy rurka będzie już gotowa, wypełnia się ją słodką ricottą z dodatkiem kandyzowanych pomarańczy lub kawałków pistacji. Niebo w gębie!
Nie zdziwcie się, jeśli spotkacie cannolo z kremem pistacjowym. Co więcej, weźcie je na spróbowanie, bo sycylijskie pistacje są najlepsze na świecie.

 

11. Brioche con granita.

Brioche to nic innego jak po naszemu brioszka, czyli słodka bułka drożdżowa. A granita to tradycyjny sycylijski mrożony deser. Drobnoziarnisty lód mieszany jest z kawą, sokami owocowymi lub pastą migdałową. Granita alla mandorla (granita migdałowa) i brioche to jeden z najlepszych sposobów na prawdziwe sycylijskie śniadanie (zaraz po rogaliku z ricottą). Moim ulubionym smakiem była, jest i będzie granita pistacjowa. Tego smaku nie da się zapomnieć.

 

12. Cassata i minne di Sant’Agata.

Cassata to tradycyjny tort sycylijski. Biszkoptowy spód przykryty jest sporą warstwą słodkiej ricotty i udekorowany owocami kandyzowanymi. Cassata to (zaraz obok cannolo) “must eat” na Sycylii. Jest tak słodko, że aż muli. Ale chyba wspominałam już o tym, że tutaj nic nie jest jakieś, co nie?
Podobnym deserem do cassaty są minne di Sant’Agata, czyli potocznie mówiąc “cycki św. Agaty”. Minne znajdziecie tylko w Katanii, a to dlatego, że święta jest patronką tego miasta, z którego de facto pochodziła. Św. Agata zginęła jako męczennica, a podczas tortur obcięto jej piersi. Tym deserem mieszkańcy “czczą” swoją świętą. Minne faktycznie wyglądają jak kobieca pierś, a smakują ricottą, oblaną masą migdałową z kandyzowaną wiśnią.

 

13. Fichi d’India.

Fichi d’India to nic innego jak owoce opuncji figowej. Aztekowie uważali je ze za świętość, a Sycylijczycy przywykli do nich na tyle, że można je znaleźć dosłownie wszędzie. Opuncja figowa rośnie niezależnie od miejsca – na największym odludziu, w miastach, przy ruchliwych drogach czy z dala od spalin. Jej owoce (żółte, pomarańczowe lub bordowe) są nieco podstępne, bo nawet najmniejsze kolce potrafią boleśnie wbić się w skórę. Miąższ jest bardzo słodki i z początku może być dziwny w smaku, ale warto się do niego przyzwyczaić.

Rosnące owoce opuncji figowej (kaktus po prawej)

14. Pomarańcze.

Sycylia słynie z pomarańczy. Te najlepsze z najlepszych pochodzą podobno z miasteczka o nazwie Ribera, ale prawda jest taka, że których nie zjecie, będą Wam smakować bardziej, niż te dostępne w Polsce. Delikatne i słodkie w smaku, niezwykle mięsiste i soczyste. Idealne!


Sycylijskie pomarańcze i cytryny

15. Lody.

Musicie zostawić sobie trochę miejsca na lody, które na Sycylii mają wybitny smak. Kremowe i mleczne, przygotowywane na podstawie domowej receptury. Jaki smak jest najlepszy? Pistacja, ricotta i czekolada. Niebo w gębie!

 

Zgłodnieliście? Czego z powyższej listy spróbowalibyście najchętniej? A może byliście już na Sycylii? Co Wam najbardziej smakowało?