Anna Dymna to jedna z najbardziej cenionych polskich aktorek teatralnych i filmowych. Znana z wielu świetnych ról, rozpoznawalna dzięki pracy na rzecz założonej przez nią fundacji i wspominana z powodu minionej urody (jak mówi większość i ona sama). Lubię ją. Lubię ją bardzo i to nie tylko jako aktorkę, ale przede wszystkim jako człowieka. Od jakiegoś czasu noszę z zamiarem zakupu i przeczytania jej biografii. Na “Warto mimo wszystko” wpadłam przypadkiem i od razu wiedziałam, że ją też muszę przeczytać.

 

“Warto mimo wszystko” to wywiad-rzeka prowadzony przez Wojciecha Szczawińskiego, którego aktorka pieszczotliwie i z przekąsem nazywa “Panem Szczawiem”. To interesujące i niebanalne pytania oraz mądre i piękne odpowiedzi, które nie powstały w ciągu jednego dnia czy miesiąca. Ta książka powstawała prawie rok i w ciągu tego czasu Szczawińskiemu udało się zebrać bardzo dobry materiał na ukazanie prawdziwego oblicza “świętej” Anny Dymnej.

 

Anna Dymna odpowiada na pytania dotyczące swojego zawodu i początków kariery aktorskiej, wspomina o swoim pierwszym małżeństwie z Wiesławem Dymnym, przybliża czytelnikowi tragedie życiowe jakie ją spotkały i pokazuje jak się z nich podniosła. Opowiada o sobie, o miłości, o teatrze, o Krakowskich Salonach Poezji, o swoich niepełnosprawnych przyjaciołach, o fundacji i o życiu, jakie obecnie wiedzie. Czytamy jak to było z tym założeniem fundacji, skąd się wziął ten pomysł, jak wyglądają przygotowania do festiwalu “Zaczarowanej Piosenki” i jak wygląda praca w fundacji. Ci, którzy myślą, że Anna Dymna robi to wszystko dla rozgłosu i pod publiczkę będą rozczarowani.

 

Aktorka zdaje sobie sprawę, że znana jest bardziej dzięki fundacji “Mimo wszystko” niż dzięki licznych rolom teatralnym, że ludzie komentują jej minioną urodę i krytykują obecną fizyczność, że widnieje w społeczeństwie jako święta niczym Matka Teresa z Kalkuty.

 

W rozmowie ze swoją bohaterką Szczawiński pokazuje jej łagodne, ale też i zadziorne oblicze. Dymna daje się poznać jako dobra pani Ania oraz jako wkurzona Anna. Ale przede wszystkim pięknie mówi – o życiu, o priorytetach, o miłości, o tym czy warto. Z wielkim taktem opowiada o niepełnosprawności i o obecnym świecie. Nie krytykuje, stara się zrozumieć i daje poznać swój punkt widzenia.

 

“Mam znajomych, kolegów, studentów, którzy nudzą się życiem. Nie chce im się pracować, a nawet bawić. Nie potrafią się śmiać i ciągle narzekają. Mają kompleksy i są egoistami zadowalającymi się powierzchownością doznać. Są zdrowi, silni, inteligentni, ale kompletnie nie wiedzą, co począć z własnym życiem. W niczym nie widzą sensu. To oni są niepełnosprawni, nie zaś ci, którym brakuje ręki, nogi, albo którzy są niewidomi.”

 

“Z rozmów z Anną Dymną przebija siła i mądrość kobiety doświadczonej przez los”. I taka jest prawda. Czytając ten wywiad ma się wrażenie niezwykłego światła, spokoju i dobroci jakie zostają czytelnikowi przekazane. Sposób w jaki Anna Dymna tłumaczy świat, jego problemy i nasze niepełnosprawności otwierają umysł i uspokajają. Jej słowa przelane na papier mają jakąś dziwną moc chęci niesienia dobra i pomocy, chęci spojrzenia na drugiego człowieka innym okiem. Ja sama dzięki tej lekturze zmieniłam swoje myślenie na temat osób bezdomnych.

Lektura zaczyna się i kończy listem Anny Dymnej do Wojciecha Szczawińskiego. Z pierwszego przebija ogromna pogoda ducha oraz szczypta autoironii, z drugiego – dobroć i wspomnienia niezwykłej znajomości. Dodatkowo, książka została wzbogacona licznymi zdjęciami Dymnej – od czasów młodości do teraz. Oglądając je wszystkie można zauważyć, że jej uroda nie przeminęła, że nadal jest piękną kobietą, którą doświadczył czas.

 

Z tej rozmowy przebija niezwykła inteligencja, szlachetność i otwartość umysłu. Anna Dymna to osoba, która nie chce i nie może zamknąć się na świat, być więźniem własnych, ograniczonych przekonań. Wręcz przeciwnie – jest otwarta, tolerancyjna i niezwykle ciepła. Podaje rękę niepełnosprawnemu, bezdomnemu i wielkiemu aktorowi. Każdemu tak samo. I w każdym z nich szuka czegoś pięknego, czegoś wyjątkowego.

 

“Musimy wreszcie zaakceptować to, że wśród nas żyją także osoby zezowate, garbate, albo bez kończyn, bo taka jest normalność tego świata: ktoś jest blondynem, ktoś brunetem, jeden jest niski, drugi – wysoki, a ktoś po prostu rodzi się bez rąk. Żadna choroba nie dyskredytuje człowieczeństwa.”

 

Czy warto? Warto… mimo wszystko. Warto żyć w zgodzie z samym sobą, warto się starać, warto chcieć, warto robić, warto być uśmiechniętym, warto przekraczać granice. Przekonuje do tego Anna Dymna, przekonamy się do tego sami. Czy warto przeczytać ten wywiad? Warto. Mimo wszystko.

 

“Nie mam pojęcia, dlaczego tak strasznie narzekamy. Narzekanie nas przybija, przygnębia. A przecież tylko od naszego stosunku do życia zależy, jakie ono jest. Zwykły codzienny uśmiech jest sposobem na szczęście.”

Zainteresowała Cię ta książka? Znajdziesz ją tutaj

Kinga Gajewska
Follow me

Kinga Gajewska

Spodobał Ci się ten post?
- Udostępnij komentarz na Facebooku (będę zaszczycona)
- Polub mój funpage (będę wiedzieć czy to moje bazgrolenie ma sens)
- Zostaw komentarz. Może chcesz coś dodać, czymś się podzielić, coś poprawić. Chętnie się o tym dowiem.
Kinga Gajewska
Follow me