Kilkanaście lat temu Rumunia była dla mnie krajem dość odległym. Nieco magicznym z racji Transylwanii i Drakuli oraz dosyć biednym i upadłym. Ten drugi obraz majaczył przed moimi oczami za sprawą niekorzystnych stereotypów dotyczących Rumunii i jej mieszkańców.

 

Dwa lata temu, po raz pierwszy w życiu, poleciałam do Bukaresztu. Była to podróż biznesowa i niestety, niewiele miała ona wspólnego ze zwiedzaniem i poznawaniem miasta. Moja natura odkrywcy nie pozwalała mi jednak na pozostawienie Bukaresztu na pastwę losu.

Codziennie po pracy biegłam na miasto by szukać, odkryć, odnaleźć i zgubić się. Bukareszt jawił mi się jako romantyczny Paryż wschodu, smutny świadek Komuny, brudny i chaotyczny, trochę zaniedbany, ale ukazujący swoje dostojne i piękne oblicze tym, którzy chcą spojrzeć na niego przyjaznym okiem.

Udało mi się liznąć trochę miasta. Przespacerować się Calea Victoriei, napawać Piata Romana i Piata Unirii i odnaleźć względne piękno w ich brzydocie. Udało mi się zostać wyproszoną z Muzeum Narodowego na 10 minut przed zamknięciem, bo “zamykamy”. Udało mi się zachwycić sarmalami, poznać rumuńską gościnność i odkryć mix urody słowiańskiej ze śródziemnomorską malujący się na ich twarzach.
Udało mi się znaleźć mój ulubiony obraz rumuńskiego malarza i zapamiętać na zawsze ogłoszenie z metra “Urmeaza statia Pipera cu peronul pe partea dreapta“.

 

 

Nie poznałam Bukaresztu. Nie tak, jakbym chciała. Dlatego też z dziwnego poczucia braku, które rodziło się w mojej głowie od dłuższego czasu sięgnęłam po reportaż Małgorzaty Rejmer “Bukareszt. Kurz i krew”.

Lubię czytać książki, w których bohaterem głównym lub nawet drugoplanowym jest miasto, w którym byłam. Które znam chociaż troszkę. Przywołuję sobie wtedy jego obraz i wywołuję z pamięci fragmenty, których właśnie potrzebuję. I mimo, że czytam słowa kogoś innego, przed oczami okazują się moje obrazy, moje klatki fotograficzne, które złapały coś innego, a jednak tak bardzo podobnego. Historia układa się w całość.

 

 

Nie inaczej było z “Bukaresztem” Rejmer. Na wyobrażane obrazy przywoływałam moje własne wspomnienia. Ciekawe przeżycie.
Małgorzata Rejmer opowiada o Bukareszcie i Rumunii przez pryzmat swoich doświadczeń, swoich spotkań z miastem i jego mieszkańcami; przez pryzmat historii i dawnych wydarzeń. Z pozycji obcego, przyjaciela, biorącego udział i przeżywającego na własnej skórze. Z poziomu osoby starszej, dojrzałej, młodej i postępowej.
Autorka przedstawia sylwetkę wodza narodu Ceausescu i przytacza okrucieństwa jakich za jego czasów doświadczali Rumunii. Szokuje opowieściami z więzienia w Pitesti. Wzrusza i bawi.

Czytelnik poznaje historię Bukaresztu tak ściśle związaną z historią całej Rumunii, rumuńską mentalność i językowe zawiłości. Dalej ma problem z wyrażeniem swojej opinii na temat Casa Poporului, nie ogarnia jeszcze złożoności tego narodu i jego kultury, ale wie już na pewno, że rumuńskie przekleństwa są najbardziej malowniczymi na świecie. Jaka szkoda, że nie mówię, po rumuńsku!

 

 

“Bukareszt. Kurz i krew” to fantastyczny portret miasta. Szczery i prawdziwy. Historyczny i nowoczesny. Z szacunkiem i ironią. Z humorem i miłością. Uczucie Rejmer do Bukaresztu widać gołym okiem. Autorka krytykuje i usprawiedliwia. Bo przecież kocha się za i pomimo wszystko.

“Bukareszt” przeczytałam od deski do deski. Z wypiekami na twarzy, z szeroko otwartymi oczami, z uśmiechem na ustach, z ironicznymi parsknięciami i z licznymi kiwaniami głową, oznaczającymi niedowierzanie. Brakowało mi zdjęć miasta i opowieści o współczesnych mieszkańcach, ich zainteresowaniach i przyzwyczajeniach. Brakowało mi wspomnień o tłumach w metrze, biurowej dzielnicy Pipera i posłusznych żebrakach.
Nie uznaję tego braku za coś negatywnego. Wzmożył on bowiem moje zainteresowanie miastem, krajem, narodem. Wiem, że sięgnę po kolejne rumuńskie opowieści.

 

 

Reportaż Małgorzaty Rejmer polecam osobom, które były w Rumunii i dobrze ją znają, ale chcą spojrzeć na ten kraj z nieco innej strony. Tym, dla których Rumunia to biała plama na mapie Europy. Tym, którzy planują wyjazd do Bukaresztu. Tym, którzy chcą poznać, dowiedzieć się i zrozumieć.

 

 

Zainteresowałam Cię tą książką? Możesz znaleźć ją tutaj