Zanim zdążyłam zaopatrzeć się w mój własny egzemplarz tej książki, mieli ją już prawie wszyscy. Co drugie zdjęcie na Instagramie przyciągało wzrok kremowo-zieloną okładką na której widniało ogromne drzewo. Zdania co do niej były podzielone. Jedni zachwycali się lekturą, inni trochę bardziej sceptycznie podchodzili do jej zawartości i języka. Postanowiłam przekonać się sama.

 

Od pewnego czasu bardzo lubię czytać książki popularno-naukowe (a tak dokładnie to od czasów “Simony“). “Sekretne życie drzew” bestseller niemieckiego leśnika Petera Wohllebena – wydawało się być książką idealną dla mnie. Przyroda, rośliny, las, drzewa – lubię spędzać czas na łonie natury, relaksuje mnie to i pozwala zapomnieć o codziennej rzeczywistości. A jeśli jeszcze mogę dowiedzieć się nieco więcej na temat otaczającego mnie świata – czemu nie!

 

Lektura książki wprowadza nas w magiczny świat lasu i przybliża mało znany proces życiowy drzew. Mało znany, bo -bądźmy ze sobą szczerzy – kto pamięta cokolwiek z lekcji biologii, na których omawiało się rozmnażanie roślin? No właśnie!
Wohlleben opowiada o tym jak drzewa się rodzą, jak rosną, jak o siebie dbają, jak sobie pomagają i jak się ze sobą komunikują. Odpowiada na pytania, dlaczego jedne szybciej zrzucają liście i zmieniają ich kolor, a inne czekają z tym do ostatniej chwili, dlaczego jedne gatunki żyją 500, a inne 1000 lat i co się stanie, gdy sekwoja zostanie przeniesiona z jej naturalnego środowiska do Europy.

 

Można by powiedzieć, że “Sekretne życie drzew” opowiada o drzewach, ale nie do końca tak jest. Dostajemy też wiele informacji na temat leśnego mikroklimatu. Dowiadujemy się naprawdę sporo o tym jak klimat, grzyby, korniki i inne organizmy żywe wpływają na wzrost i rozwój drzewa. Przekonujemy się też, że dzięcioł może wyrządzić drzewom więcej szkody niż przynieść pożytku.

 

Największą ciekawostką dla mnie było to, że drzewo potrzebuje nieprawdopodobnie dużo energii, aby poprawnie się rozwijać, odżywiać, rosnąć, odbudowywać i przeprowadzać fotosyntezę. Zawsze wydawało mi się, że wszystkie drzewa potrzebują do wzrostu światła, a tu okazuje się, że jedne potrzebują go więcej, a inne są w stanie rosnąc korzystając z minimalnego źródła słońca. Ciekawy jest również proces magazynowania substancji odżywczych na zimę i poczucie czasu u drzew.

 

“Ponieważ drzewa nie są jednak znane z szybkości działania, musi minąć od trzech do dziesięciu lat, nim się wzmocnią. […] Tam, gdzie boli, trzeba, gdy jesteśmy drzewem, wzmocnić strukturę kostną. Kosztuje to mnóstwo energii, której potem brakuje do wzrostu.”

 

“Zrzucanie i wypuszczanie nowych liści nie zależy bowiem tylko od temperatury, lecz także od długości dnia.”

 

“Sekretne życie drzew” to książka popularno-naukowa, która w sposób przystępny ma przybliżyć czytelnikowi wiedzę zarezerwowaną dla naukowców i ekspertów w tej drzewnej dziedzinie.
Peter Wohlleben, leśnik z ogromną wiedzą i długoletnim stażem, opowiada nam o swoich podopiecznych w bardzo ciekawy sposób, chociaż nie bez żadnego “ale”.
Po pierwsze, używa języka potocznego, jednak miejscami znajdziemy tu i bardzo naukowe wywody (np. badania specjalistyczne). Niektóre są wytłumaczone w przypisach, a inne trzeba po prostu przeczytać kilka razy, aby zrozumieć, co autor miał na myśli.
Po drugie, używa wielu śmiesznych i kolokwialnych wyrażeń, które bawią, ale momentami są nieco infantylne lub co najmniej dziwne, co gryzie się z wydźwiękiem książki.
Po trzecie, miejscami wypowiadane przez autora teorie brzmią jak wywody szalonego ekologa. Rozpoczynając lekturę tej książki miałam wrażenie, że oto doświadczony naukowiec chce w prosty sposób przybliżyć zwykłemu czytelnikowi życie drzew, ale zagłębiając się w lekturę, miejscami miałam wrażenie, że Wohlleben traci kontakt z rzeczywistością. Można jednak przymknąć na to oko i zrzucić to na karb zboczenia zawodowego.
Po czwarte, autor silnie antropomorfizuje drzewa, opowiadając o nich i co chwilę porównując je do człowieka. Rozumiem, że chce w ten sposób lepiej zobrazować nam pewne procesy i zachowania, jednak na dłuższą metę jest to po prostu dziwne i brzmi trochę naciąganie.

sekretne życie drzew

 

Poza tymi czterema minusami książkę czyta się szybko i z ogromnym zainteresowaniem. Widać tu pasję, zaangażowanie, wrażliwość autora i jego oddanie w trosce o dobro lasu.
Przyznam się szczerze, że moja wiedza dotycząca drzew jest dosyć uboga. Potrafię rozpoznać niektóre rodzaje po liściach, ale to by było raczej tyle. Dzięki “Sekretnemu życiu drzew” dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy o tych wspaniałych i potężnych stworzeniach. Co więcej, po lekturze książki inaczej patrzę na drzewa. Nawet podczas krótkiego spaceru po parku staram się obserwować ich korę, liście i glebę dookoła pnia. Rozumiem dlaczego wyglądają tak, a nie inaczej i wiem, że już nigdy nie zerwę bezmyślnie żadnego listka z gałęzi.

 

“Skóra jest barierą, która chroni nasze wnętrze przed światem zewnętrznym, zatrzymuje płyny, zabezpiecza wnętrzności przed wypadnięciem, a przy okazji jeszcze oddaje i przyjmuje gazy i wilgoć. […] A jak to wygląda u drzew? Całkiem podobnie. Główna różnica polega na żonglerce słownej – skóra buków, dębów, świerków i reszty towarzystwa nazywa się korą. Spełnia jednak dokładnie tę samą funkcję i chroni wrażliwe organy wewnętrzne przed agresywnym światem zewnętrznym. […] Dziura w korze jest zatem dla drzewa co najmniej równie nieprzyjemna, jak rana w skórze dla nas.”

Zainteresowała Cię ta książka? Znajdziesz ją tutaj