Okres jesienno-zimowy to idealny czas na ciepłe wieczory w łóżku pod kołderką. Przyjaciółmi człowieka stają się wtedy miękka pidżama, kubek ulubionej aromatycznej herbaty, przyjemnie pachnące świeczki oraz… wciągająca książka lub lekki film.

 

 

Od jakiegoś czasu mam absolutną słabość do współczesnych komedii francuskich. Uwielbiam je oglądać i zapominać dzięki nim o szarówce za oknem. Wciągają, śmieszą, bawią, ale i pozwalają głębiej zastanowić się nad problemem, którego dotykają i o którym mówią pod przykrywką lekkiego scenariusza.

Lubię takie obrazy i dlatego też chciałabym zaproponować Wam dzisiaj pięć fantastycznych komedii wprost znad Sekwany. Są to w miarę nowe filmy, które w ciągu kilku ostatnich lat weszły na ekrany polskich kin.
Pośmiejecie się przy nich, wzruszycie, a może i przy okazji dojdziecie do jakiegoś ważnego wniosku, kto wie. Na pewno nie będziecie żałować, to mogę Wam obiecać z ręką na sercu. Każdy z filmów jest idealny na weekendowy wieczór w towarzystwie drugiej połówki, siostry, brata czy przyjaciółki i gwarantuję, że każdy z Was będzie się przy nich dobrze bawić.

Voulez-vous voir une comedie fransaise? Alors, allez vous!

 

 

1. Nietykalni (fr. Intouchables)

To francuski hit ostatnich lat i jeśli jeszcze go nie widzieliście od razu to nadróbcie. Film opowiada o przyjaźni uwięzionego na wózku i niepełnosprawnego Philippe’a (Francois Cluzet) oraz czarnoskórego Drissa (rewelacyjny Omar Sy), który swoje ma za uszami. Co może wyjść ze spotkania biednego i niezbyt grzecznego chłopaka z bogatym i obytym milionerem? Zobaczcie sami! Świetna zabawa i łzy wzruszenia gwarantowane.

Piękny, mądry, ciepły, zabawny i wzruszający film. Nie jestem w stanie przejść obok niego obojętnie. Powiem szczerze, że oglądam go co najmniej raz w roku i jeszcze ani razu mi się nie znudził. W dodatku ciągle wzruszają mnie te same sceny. Film udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych, że w życiu trzeba się cieszyć z najmniejszych rzeczy, a w przyjaźni najważniejsze jest zaufanie i wrażliwość na tę drugą osobę.

 

 

2. Za jakie grzechy, dobry Boże? (fr. Qu’est-ce qu’on a fait au Bon Dieu?)

Claude (Christian Clavier) oraz jego żona Marie (Chantal Lauby) to typowi Francuzi. Obyci, wykształceni, rodzinni i tolerancyjni. Do czasu! A dokładnie do czasu, kiedy w rodzinie pojawi się obcokrajowiec albo, co lepsza, kilku obcokrajowców. Na taką sytuację nie muszą długo czekać. Jedna córka wychodzi za mąż za Muzułmanina, druga za Żyda, a trzecia za Buddystę. Kiedy już Claude myśli, że nic gorszego nie może mu się przytrafić, że w rodzinie ma już Araba, Chińczyka i Żyda, dowiaduje się, że jego czwarta córka wychodzi za mąż za… czarnoskórego Katolika. Czy może być gorzej? Za jakie grzechy, dobry Boże?

Bardzo zabawna komedia, która w dowcipny sposób ukazuje największy problem (nie tylko) Francuzów – tolerancję i akceptację odmienności. Lekka i niezobowiązująca farsa rozprawia się z większością stereotypów, jedne obśmiewając, inne przerysowując. Wieczór z mieszanką kulturową gwarantowany.

 

 

3. Facet na miarę (fr. Un homme à la hauteur)

Ona, Diane (Virginie Efira), jest piękną, młodą prawniczką z zasadami. On, Alexandre (Jean Dujardin), to niezwykle przystojny, elokwentny, zabawny i czarujący biznesmen. Ma tylko jedną wadę – jest niskiego wzrostu. Ich drogi łączą się przez przypadek i mają szansę spleść się na stałe. Wszystko zależy jednak od Diane, która słucha nie tylko swojego serca, ale też tego, co ludzie powiedzą.
Zabawna i przesympatyczna komedia romantyczna ze świetnymi dialogami i żartami. Pokazuje, że miłość przychodzi znienacka i że nie chodzi w niej cyferki. Bo książę z bajki nie musi być duży i silny, ma być skrojony na naszą miarę. Po raz kolejny przekonujemy się, że zarówno w życiu jak i w miłości należy słuchać się (przede wszystkim) własnego serca.

“Facet na miarę” to film idealny na weekendowe wieczory. Lekki, przyjemny i pozostawiający widza w dobrym humorze. A co najlepsze, podoba się zarówno kobietom, jak i mężczyznom.

 

 

4. Czym chata bogata! (fr. À bras ouverts)

Jean-Etienne Fougerole (Christian Clavier) to bogaty, lewicowy pisarz-celebryta, który rozprawia się w swoich książkach z tematem tolerancji i otwartości, z którą w prawdziwym życiu nie zawsze ma po drodze. Podczas najważniejszej dla niego debaty telewizyjnej, zaprasza do swojego domu przypadkową rodzinę Romów w potrzebie. Chwyt marketingowy przeistacza się w realną sytuację, a Jean-Etienne zmuszony jest gościć pod swoim dachem rodzinę Babika. Co wyniknie z tego niezwykłego spotkania dwóch różnych rodzin, kultur i stylów życia?

“Czym chata bogata” to zabawna i lekka komedia, która pokazuje, że nie tak łatwo jest zaakceptować obyczaje i kulturę, tak odmienną od naszej, ale nie jest to niemożliwe.
Seria dowcipów i trafnych dialogów pozwala na dobrą zabawę. No i to wielkie, romskie wesele – kto by nie chciał choć raz w nim uczestniczyć?

 

 

5. Jutro będziemy szczęśliwi (fr. Demain tout commence)

Lekkie, zabawne i pouczające kino o dojrzewaniu i braniu odpowiedzialności nie tylko za samych siebie. Samuel (Omar Sy) to niepoprawny imprezowicz i podrywacz. Do życia podchodzi na luzie i myśli, że każdy problem można załatwić zalotnym spojrzeniem. Niestety, plany Samuela, a raczej jego permanentny brak planów, rozpadają się w momencie, gdy poznana przelotnie Kristin (Clemente Poesy) zostawia go z ich kilkumiesięczną córką.
Lata mijają, a z nieodpowiedzialnego kolesia wyrasta kochający i wspaniały ojciec, który zrobi wszystko dla swojej małej Glorii. Raz wychodzi mu to lepiej, innym razem nieco bardziej nieporadnie, ale jednego nie można mu zarzucić – jego miłość do córki jest kompletnie bezwarunkowa i zdolna do wszystkiego. Czy sielanka będzie trwać wiecznie? Przekonajcie się sami i… przygotujcie sobie paczkę chusteczek higienicznych.

“Jutro będziemy szczęśliwi” to piękny, ciepły, ale i zabawny film o relacji ojca z dzieckiem. Bawi, śmieszy oraz niesamowicie wzrusza. Uczy też, że w życiu ważne są te małe, niepozorne chwile, które składają się na większe “wow”. Co jeszcze reżyser chciał przekazać widzom? O tym musicie przekonać się sami po obejrzeniu tego filmu. Myślę, że zrozumiecie tę lekcję bardzo dobrze.

 

 

Oto moja piątka świetnych francuskich komedii, które warto obejrzeć i które są idealne na jesienne i zimowe wieczory. Można się przy nich naprawdę dobrze bawić. Takich filmów mam na swojej liście jeszcze dużo, dużo więcej. Jeśli będziecie zainteresowani, chętnie Wam je polecę.

 

A jakie są Wasze ulubione francuskie komedie? Znacie tytuły z powyższej listy? Widzieliście któryś z tych filmów? A może możecie mi coś polecić? Chętnie obejrzę w takie wieczory jak ten.