Kocham podróżować. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby ktoś chciał mnie zatrudnić jako podróżnika i płacić za zwiedzanie, oglądanie świata i opisywanie tego co widziałam. Syberia od jakichś 6 lat jest na mojej liście celów podróżniczych. A dokładniej nie tyle sama Syberia, co podróż koleją transsyberyjską. Jedyne co mnie powstrzymuje to inne destynacje i brak znajomości języka rosyjskiego.

Lubię sobie też podróżować z innymi, wsłuchując się w ich historie albo czytając ich przygody. I to właśnie dlatego sięgnęłam po książkę Colina Thubrona, znanego brytyjskiego podróżnika i pisarza, pt. “Po Syberii“. Skoro, póki co, nie jestem w stanie tam pojechać, to przynajmniej się doinformuję, pomyślałam i zabrałam się za lekturę.

 

 

O czym jest książka?

Syberia. Kraina należąca do Rosji. Już na samą myśl widzisz ją, jako teren odległy, smutny, przerażająco zimny i biedny. A jak jest naprawdę? “Syberia przez wieki kojarzyła się z plotką i legendą, ewokowała idee, wzbudzała lęk”.
Podróżując z Colinem zdajemy sobie sprawę, że całe nasze wyobrażenie zaczyna mijać się z prawdą. Syberia zaczyna wymykać się spod kontroli i, w miarę poznania, przestaje być prosta do zdefiniowania. Że bieda i bezrobocie, to jasne. Że wieczna zmarzlina i mrozy – to prawda. Że widmo gułagów i tragicznej historii – to wiadome. Ale Syberia to też tundra, tajga i step; klimat polarny i kontynentalny. Mieszanka religijna – na tym ogromnym terenie Prawosławie miesza się z Protestantyzmem, Katolicyzmem, Islamem, Judaizmem i Buddyzmem. A do tego dochodzą jeszcze wierzenia i tradycje szamańskie. Bieda i brak rozwoju dla młodych miesza się z potentatem mafii. Chyba tylko problem alkoholu jest jedną z tych rzeczy, z których każdy zdaje sobie sprawę. Jest jeszcze polityka. W tym temacie każdy mieszkaniec Syberii ma własne zdanie. Co do jednego wszyscy są zgodni – było i jest źle, ale Rosja jeszcze “zmartwychwstanie”, Rosja jeszcze zwycięży.

syberia-2

 

Czy warto?

“Po Syberii” to książka piękna, mądra i obalająca powszechnie znane stereotypy. Zmusza do przemyśleń i poszerza horyzonty. Nie pozwala myśleć według utartego schematu, każe wyjść poza komfortowe, ograniczone ramy i spojrzeć nieco dalej. Wysilić się. Thubron jest bardzo rzeczywisty w swoim opisie ludzi i miejsc. Podróżuje pociągami, autobusami, płynie Jenisejem wraz z miejscowymi. Opowiada co to widzi i słyszy. Nie koloryzuje, nie chwali się, nie ocenia. Podaje fakty. Każde słowo w książce-reportażu ma swój sens. I nie potrzebne są tu fotografie, których i tak nie ma, bo podążając za tekstem jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jak to wszystko faktycznie wygląda.

Na podsumowanie powiem tylko jedno. Ten kto nie zna rosyjskiego, zacznie się go uczyć. A ten, kto włada tym językiem, zacznie planować podróż na Syberię.
Myślę, że i książka, i podróż są warte wszystkiego.

 

Zainteresowała Cię ta książka? Znajdziesz ją tutaj

Save