Szukałam książki kulinarnej z sycylijskimi przepisami wydanej po polsku. Jedyną pozycją jaka wyskakiwała mi w Internecie była książka Matthew Forta “Słodki jak miód, kwaśny jak cytryny”. Nie zastanawiałam się zbyt długo. Kupiłam. Nie było to to, czego szukałam, bo szukałam książki kulinarnej, a nie powieści z kilkunastoma przepisami, ale stwierdziłam, że przeczytam. Może się czegoś dowiem.

 

 

Sycylia. Mój drugi dom, moja wyspa, moja wybrana ojczyzna. Kocham ją i jej nie znoszę. Szanuję i nie mogę jej zrozumieć. Smakuję ją i mam do niej pretensje o dodatkowe kilogramy. Wyznałam jej miłość. Nie tylko słownie. Jej czarna, jak wulkaniczna lawa, cząstka zostanie już we mnie na zawsze. Podskórny chip.

Sycylia, moje uzależnienie. Mogę o niej rozmawiać godzinami i mogę o niej czytać w nieskończoność. Ciekawi mnie jak widzą ją Włosi, Sycylijczycy i zwykli turyści. Interesowało mnie też jak opisze ją Matthew Fort. Czy będzie więcej zwiedzał, czy może jadł? Czy będzie szukał tradycyjnych smaków, czy połasi się na banał (pizza, pasta, tiramisù)? Czy będzie chciał zaprzyjaźnić się z miejscowymi, czy może będzie zachowywał się jak turysta w stylu “ja wiem wszystko”.

sycylia2

 

O czym jest książka?

Na samym początku Fort wspomina swoją podróż na Sycylię z młodzieńczych lat. Kilkadziesiąt lat później wraca na wyspę, aby przejechać ją na Monice, wynajętej Vespie, wzdłuż i dookoła i aby rozkoszować się w jej smakami.
Pierwsza część jego podróży zaczyna się w Marsali i kończy w Catanii. Po pół roku podróżnik wraca na Sycylię i rozpoczyna drugą część poznawania Sycylii w Catanii, a kończy w Taorminie, objeżdżając wyspę dookoła.
W opowieści nie poznamy znanych sycylijskich zabytków, ważnych osobistości czy miejsc, w których warto bywać. “Słodki jak miód, kwaśny jak cytryny” to nie przewodnik dla turystów. To książka dla miłośników, osób zakochanych w Sycylii, które są spragnione nietypowych przygód okraszonych porządną dawką dobrego jedzenia.
Fort przemierza Sycylię na Vespie. Wybiera małe, wyludnione miejsko-wiejskie drogi. Nie jeździ autostradami, bo przy nich nie czeka go nic nadzwyczajnego. Odwiedza swoich znajomych, korzysta z zaproszeń i poleceń, smakuje. Kosztuje typowej sycylijskiej kuchni, która zmienia się w zależności od prowincji.

W okolicach Marsali smakuje granity z pomarańczy z Racalii; w Corleone odwiedza rodzinę Ianazzów, która od lat zajmuje się tradycyjnym wyrobem cannoli (najlepszych sycylijskich dolci); na dawnej stacji kolejowej w Ficuzzy je (podobno) najlepszą caponatę, którą popija sycylijskim winem Nero d’Avola; odwiedza szkolny targ warzywno-owocowy w miasteczku Caltanissetta; próbuje crespelle w Adrano; odwiedza targ rybny w Catanii i raczy się rybami w Osteria Antica Marina, a następnego dnia smakuje koniny, z której Catania słynie; udaje się na połów ryb z miejscowymi rybakami w Porticolo Ognoni; bierze udział w degustacji sycylijskich miodów niedaleko Syrakuzy; rozkoszuje się smakiem czekolady z Modici; zwiedza targ rybno-warzywno-owocowy w Palermo; odwiedza Trattorię Fratelli Borello w górach Nebrodi; w Messynie poznaje proces tworzenia cassaty, jednego z najpopularniejszych sycylijskich deserów.

Dzięki dodatkowym rozmowom z miejscowymi, przemyśleniom i przytaczanym faktom, poznajemy historię wyspy i jej mieszkańców, dowiadujemy się dlaczego są tacy, a nie inni, co ich kształtowało przez setki lat i jak bieg wydarzeń historycznych wpływał na ich kuchnię. Matthew Fort rozprawia też nad głównymi składnikami potraw sycylijskich. Bakłażan, pomidory, ocet, dziki koper włoski, cykoria, cytryny, winogrona, sery, miód – dowiadujemy się jak są używane i dlaczego tak, a nie inaczej.

Dodatkowo w książce znajdziemy wspomniane przepisy na tradycyjne dania kuchni sycylijskie, które autor pozbierał podczas tej wyprawy. Nie są one tak trudne jak by się wydawało. Warto ich spróbować, żeby choć na chwilę poczuć się jak na Sycylii.

 

 

Czy warto?

Tę książkę polecam smakoszom i podróżnikom. Osobom zakochanym w dobrym jedzeniu. Tym, którzy byli już na Sycylii i tym, którzy dopiero się na nią wybierają. Jedni przypomną sobie jej smaki, drudzy dowiedzą się, co na nich czeka. Dobra rada: pod żadnym pozorem nie czytajcie tej książki z pustym żołądkiem! Burczenie w brzuchu murowane.

Buon viaggio!

 

 

Zainteresowałam Cię tą książką? Możesz znaleźć ją tutaj