W piękną i słoneczną niedzielę postanowiliśmy z Kotem wybrać się do Brazylii. No dobra, przenieść się tam tylko kulinarnie. W Krakowie na ulicy Krupniczej, pomiędzy kserem a księgarnią jest sobie taki resto bar, a nazywa się on “Carioca”. Okolica nie zachęca zbytnio do wejścia i zapoznania się z menu, a szkoda. W Carioce byliśmy wcześniej tylko raz i raczyliśmy się wtedy naprawdę dobrze i sprawiedliwie zrobionymi drinkami.
W końcu przyszedł czas na spróbowanie propozycji kulinarnych krakowskiego przedstawicielstwa Brazylii.

20160605_131739

Wchodząc do resto baru wzrok od razu przykuwają zdjęcia krajobrazu Brazylii i mały, klimatyczny barek. My jednak wybraliśmy zacisze i relaksujący ogródek na tyłach lokalu. I zabraliśmy się za studiowanie menu. Poszło jak zwykle, czyli 10 minut podejmowania decyzji, która i tak nie była tą ostateczną. Menu ma dużo do zaproponowania i wybranie jednego dania nie jest wcale takie łatwo. Przynajmniej dla mnie.

Po burzliwych naradach wybraliśmy Coxingas de frango (smażone ciasto nadziewane kurczakiem i serkiem raqueijao, podane z sosem “Carioca”) na przystawkę, a na danie główne Moqueca com peixe (brazylijski gulasz z rybą, krewetkami, papryką, pomidorami, mleczkiem kokosowym, kolendrą podawany z ryżem i farofą) oraz Feijoada (gulasz z czarnej fasoli, mięsa wołowego, wieprzowego, kiełbasek i boczku, podawany ze smażonym jarmużem i ryżem). Do tego oczywiście napoje.

20160605_132905

 

Jako czekadełko dostaliśmy pieczone bułeczki z tapioki z serem. Bardzo ciekawe i smaczne. Od razu po bułeczkach otrzymaliśmy Coxinhas de frango i po raz pierwszy pożałowaliśmy naszej decyzji. Decyzji o tym, żeby wziąć tylko jedną porcję przystawki. Coxinhas de frango jest tak pyszne i chrupiące, że chce się je jeść i jeść, i jeść. A sos “Carioca” pasuje do nich idealnie. Coxinhas wspominamy do tej pory. Następnym razem weźmiemy dwie porcje, żeby nie musieć się dzielić ostatnimi kęsami. Koniecznie ich spróbujcie.

20160605_132946

 

Trochę dłużej czekaliśmy na dania główne. I jak zazwyczaj denerwuję się kiedy muszę zbyt długo czekać na jedzenie, tak tym razem chyba udzielił mi się typowo brazylijski luz i spokój. Zero stresu, tylko relaks. W końcu dotarły nasze dania i muszę Wam powiedzieć, że moja Moqueca smakowała tak dobrze jak wyglądała. Uwielbiam połączenie pomidorów, krewetek i mleczka kokosowego. A do tego jeszcze ryż maczany w sosie. Niebo w gębie.
Feijoada, którą zamówił Kot na pierwszy rzut oka nie wyglądała zbyt zachęcająco, przynajmniej jak na moje gusta, i przez dłuższą chwilę nie chciałam jej spróbować. Ale jak już się odważyłam to stwierdziłam, że jest równie smaczna jak moje danie. Porcje mogą wydawać Wam się niezbyt duże, ale uwierzcie mi na słowo – idzie się nimi najeść. My byliśmy syci i niestety nie pozwoliło nam to na spróbowanie oferty deserowej Carioki. Będzie na następny raz.

20160605_135354

 

Ciepło, słońce, dobre jedzenie, sympatyczna i uśmiechnięta pani kelnerka oraz sącząca się z głośnika bossa nova uświadomiły nam, że to był dobry wybór.

Carioca Resto Bar – ul. Krupnicza 6, Kraków
Obiad dla dwóch osób (przystawka, dwa dania główne, Mojito, Yerba Mate): 100 zł