Burj Khalifa (pl. Burdż Chalifa) to obecnie najwyższy budynek świata, wybudowany nie gdzie indziej, a w Dubaju. Będąc w ZEA musiałam zobaczyć ten drapacz chmur i sprawdzić, czy faktycznie jest tak wyjątkowy, jak wszyscy mówią. Jak wygląda panorama ze 124. piętra, co znajduje się na poszczególnych kondygnacjach wieżowca i jak smakuje obiad w jednej z tutejszych restauracji? 

 

 

Trochę historii

Budowa Burj Khalify, czyli w tłumaczeniu na język polski “Wieży Chalify” rozpoczęła się 21 września 2004, a zakończyła 16 sierpnia 2009 roku. Do jej oficjalnego otwarcia, 4 stycznia 2010 roku, nie było dokładnie wiadomo jaką wysokość udało się osiągnąć jej twórcom. To wtedy też ogłoszono, że budynek, który pierwotnie miał nosić nazwę Burj Dubaj będzie się nazywać nieco inaczej. Dziś wiadomo, że Burj Khalifa liczy 828 metrów, a jej nazwa została zmieniona na cześć władcy emiratu Abu Dhabi i prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich – Khalifa bin Zayeda, który podczas ogromnego kryzysu finansowego z 2009 roku wspomógł zadłużony Dubaj kwotą 25 mld USD. 

Ogólny wygląd i plan, na którym zbudowano wieżę nawiązuje do kwiatu pustyni Hymenocalis oraz architektury islamu. Początkowo Burj Khalifa miała mierzyć “jedyne” 560 metrów. Jej wysokość trzykrotnie podwyższano. Najpierw do 650 m, później do 750 m, a ostatecznie do 828 metrów. Aby nadać budynkowi smuklejszy kształt, jego najwyższe piętra (od 154 wzwyż) zostały zbudowane z lekkiej stalowej konstrukcji, a nie z żelbetu. 

Skandalem, który wyszedł na światło dzienne podczas budowy Burj Khalify był (oprócz kryzysu finansowego) strajk budowlańców, którzy domagali się wyższych płac oraz ludzkiego traktowania. Niektórzy pracodawcy odbierali swoim pracownikom paszporty i za pracę w trudnych warunkach płacili im grosze. Podobno wykwalifikowany cieśla zarabiał $7,5 na godzinę, a osoba bez kwalifikacji tylko 4 USD. Ponoć po negocjacjach z pracodawcami pracownicy wrócili do swoich obowiązków. Jednakże biorąc pod uwagę, że w ZEA istnienie jakichkolwiek związków zawodowych jest zabronione, prawda mogła być zgoła inna. 

Wiele osób uważa, że Burj Khalifa jest hołdem złożonym nauce i nowoczesnej technologii, że to przełom w architekturze, że to duma Dubaju, symbol postępu i nowoczesności. Moim zdaniem, podziwiając najwyższą budowlę świata należy przede wszystkim pamiętać o osobach, które ją budowały. Tymi ludźmi byli robotnicy z Indii i Pakistanu, którzy dzisiaj nazywani są współczesnymi niewolnikami. Ilu z nich zmarło z przegrzania, pracując po 12 godzin w 50 stopniowym upale? Ilu z nich popełniło samobójstwo, bo nie mogli dłużej wytrzymać okropnego traktowania i niehumanitarnych warunków pracy? Mam wrażenie, że osoby odwiedzające Wieżę Chalify często zapominają o tej smutnej prawdzie i widzą tylko jedną stronę medalu. 

 

 

Naj, naj, naj

Burj Khalifa zdecydowanie wpłynęła na prestiż Dubaju oraz na jego pozycję w światowych rankingach na miejsca “naj”. Oto kilka ciekawostek dotyczących tego drapacza chmur: 

  • Burj Khalifa jest najwyższą wolnostojącą budowlą oraz najwyższym budynkiem wzniesionym kiedykolwiek przez człowieka. 
  • Burj Khalifa posiada największą liczbę pięter użytkowych – ma ich aż 160 przy całkowitej licznie kondygnacji 206 pięter. 
  • Budynek obsługuje 56 wind, w tym najdłuższa winda na świecie. Każda z nich porusza się z prędkością 10 metrów/sekundę. 
  • Najwyżej położoną restauracją na świecie jest Atmosphere, która znajduje się na 122 piętrze wieżowca.
  • W Burj Khalifie znajduje się najwyżej położony basen na świecie (76 piętro), najwyżej położony meczet (158 piętro) oraz najwyżej położony taras widokowy na świecie (425 m).
  • Budowa Burj Khalify kosztowała 1,5 mld USD. 
  • W budowie wieży uczestniczyło 12 tysięcy robotników. 
  • Podobno Burj Khalifę widać z odległości 95 km.

W budynku znajdują się apartamenty prywatne, 144 mieszkania urządzone przez samego Armaniego, biura, restauracje, siłownia, SPA, meczety oraz luksusowy Armani Hotel. 

 

 

Zwiedzamy Burj Khalifę 

Do najwyższego budynku świata można dotrzeć samochodem (i zaparkować w The Dubai Mall) lub transportem publicznym. Dojedziemy tu czerwoną linią metra, przystankiem docelowym jest Burj Khalifa/Dubai Mall.

Aby dotrzeć do wejścia należy pokonać prawie całe The Dubai Mall, które (nie zapominajmy) jest największym centrum handlowym na świecie. Wejście do Burj Khalify znajduje się na najniższym poziomie, a drogę do niej wskazują liczne znaki. Jeśli nie chcecie błądzić, już przy samym wejściu do galerii poproście w Informacji o książeczkę z mapą w środku.

Bilety na taras widokowy At The Top najlepiej kupić z odpowiednim wyprzedzeniem przez internet na stronie http://www.burjkhalifa.ae/en/index.aspx. Przedsprzedaż biletów rusza na 30 dni do przodu. Ponieważ bilety szybko znikają, nie warto kupować ich na miejscu. Nie dość, że są one nieco droższe niż na stronie internetowej, to ryzykujecie, że może ich już nie być.

Ceny biletów wahają się w zależności od piętra, na które chcecie wjechać oraz od godziny wejścia. Wjazd na taras widokowy na 124 i 125 piętro kosztuje 135 AED, ale już w godzinie szczytu (między 16:00-18:00) wydamy 210 AED. Istnieje też możliwość zakupu biletu łączonego, który pozwala na wyjechanie na 148, a następnie na zjechanie na 124 i 125 piętro. Taka przyjemność w godzinach od 9:30 do 18:00 kosztuje 525 AED. Warto pamiętać, że czas pobytu na 148 piętrze jest limitowany i wynosi tylko 30 minut. Na pozostałych piętrach widokowych można przebywać do woli bez ograniczeń czasowych.

Wybierając się na zwiedzanie Burj Khalify, warto zarezerwować sobie trochę czasu na dotarcie do wejścia oraz na stanie w kolejkach. Co prawda idą one szybko i sprawnie, jednakże lepiej mieć nieco więcej czasu w zapasie.

Planując wizytę w Burj Khalifie nie wiedzieliśmy, że można kupić bilet łączony z inną atrakcją (np. kawą w tutejszej kawiarni czy obiadem). Ostatecznie skusiliśmy się na zakup biletu, który umożliwił nam wjazd na 124 i 125 piętro oraz zapewnił nam trzydaniowy obiad w The Burj Club. Kosztował on 250 AED od osoby. Czy był dobrym pomysłem? Czytajcie dalej.

 

 

Co za widok!

Kocham tarasy widokowe! Uwielbiam kontemplować i podziwiać panoramy miast, które roztaczają się z wysokości. Jest w nich coś zachwycającego, stałego i ulotnego zarazem. Moment, w którym staję przy szybie i wyobrażam sobie, że tam gdzieś w oddali toczą się inne ludzkie życia jest dla mnie fantastyczny. Lubię też sprawdzać samą siebie i zgadywać, gdzie znajdują się znane przeze mnie budynki.

Wybierając się do Dubaju wiedziałam, że wjazd na taras widokowy Burj Khalify będzie wysoko na mojej liście “must do“. W każdym odwiedzanym przeze mnie mieście nie potrafię odmówić sobie wizyty na wieży widokowej, nie ważne, czy to wieża kościelna czy wysoki biurowiec. Nie inaczej było w Dubaju. Jedynym “problemem” była godzina wejścia.

Najlepszą porą dnia na wjazd na górę jest godzina przed zachodem słońca. Dzięki temu można obserwować miasto za dnia oraz tuż po zmroku, gdy zapalają się światła miasta. Jednakże ze względu na cenę wybraliśmy się na Burj Khalifę w ciągu dnia.

 

Aby dostać się na taras widokowy musimy przejść przez kontrolę bezpieczeństwa, podobną do tej na lotnisku. Po kontroli przechodzimy przez wystawę, opowiadającą dokładną historię powstawania budynku. Na sam koniec kierujemy się do windy, która w ciągu minuty przenosi nas na 125 piętro, na wysokość 452 m.

Po wyjściu z windy każdej osobie lub parze robione są zdjęcia, które następnie wykorzystywane są do fotomontażu z panoramą Dubaju. Takie zdjęcie można odebrać przy wyjściu, jednak ze względu na okropną obróbkę i chamski fotomontaż mało osób decyduje się na ich zakup. My też się nie skusiliśmy.

 

Widok, jaki można podziwiać z okien wieżowca robi wrażenie. Po jednej stronie wody Zatoki Perskiej, po drugiej piaski pustyni, a dookoła wysokie wieżowce, biurowce, hotele i węzły komunikacyjne. Patrząc w dal, oglądaliśmy dubajskie widoki i szukaliśmy wzrokiem Palmy Jumeirah, hotelu Burj Al Arab czy Wysp Świat. Po obejściu 125 piętra dookoła udaliśmy się schodami na 124 piętro i z otwartego tarasu obserwowaliśmy pokaz fontann, który odbył się o godzinie 13:00. Z tej perspektywy wyglądają one równie ciekawie.

 

Udając się do wyjścia, przechodzimy przez sklep z pamiątkami gdzie możemy nabyć kubki z Burj Khalifą, breloki do kluczy z Burj Khalifą czy koszulki… też z Burj Khalifą. Ustawiając się w kolejce do windy, trzeba mieć na uwadze, że może ona chwilę potrwać. My czekaliśmy na zjazd na dół tylko 30 minut.

 

 

Obiad pod Burj Khalifą

Po zwiedzeniu tarasu widokowego i zjechaniu na dół, zaprowadzono nas niedostępnymi dla reszty zwiedzających korytarzami na taras The Burj Club (siłownia, SPA i restauracja), gdzie czekał na nas zapłacony wcześniej obiad. Usieliśmy przy wskazanym stoliku i zaczęliśmy wybierać menu.

 

W skład obiadu wchodzą trzy dania – przystawka, danie główne oraz deser. Na przystawkę wybraliśmy orientalną zupę z soczewicy ze szpinakiem i cytryną (ja) oraz sałatkę z zielonych warzyw z krewetkami (Kot). Na danie główne obydwoje zamówiliśmy grillowanego okonia z pomidorkami cherry oraz bazylią, a na deser raczyliśmy się najlepszym sernikiem z białej czekolady i z solonym karmelem, jaki kiedykolwiek jadłam.

Czekając na nasze dania podziwialiśmy widoki z tarasu restauracyjnego. Przed nami były korty tenisowe, wody fontanny oraz wysokie biurowce, a za naszymi plecami górowała, kontrastująca z bezchmurnym niebem szklana konstrukcja Burj Khalify.

 

Czy warto było zapłacić te 120 AED więcej i w spokoju, bez stresu i pośpiechu, w tak fantastycznej aranżacji zjeść pyszny obiad? Jak najbardziej! Wszystkie dania były perfekcyjnie przygotowane i podane, a smak sernika chodzi za mną do tej pory. Pewnie gdybyśmy zdecydowali się na obiad w którejś z restauracji na Souk Al-Bahar, zapłacilibyśmy podobne pieniądze. Tu, w The Burj Club, mieliśmy spokój, brak tłumów turystów i fantastyczny jazz płynący z głośników.

 

Wrażenie

Na większości odwiedzających Dubaj Burj Khalifa robi ogromne wrażenie. No cóż, będę z Wami szczera, na mnie zrobiła tylko wrażenie. Jej opływowa i kaskadowa konstrukcja wcale nie wydawała mi się najwyższym budynkiem świata. To fakt, szklana fasada budynku jest potężna, pięknie odbija światło i kontrastuje z niebem, ale mojego serca jakoś nie podbiła. Dużo większe wrażenie zrobił na mnie chicagowski Willis Tower i mimo że jest on dużo niższy (527,3 m), to poprzez swoją bryłowatość i w miarę jednolitą budowę wydawał mi się wyższy niż Wieża Chalify.

Oglądanie panoramy Dubaju było dla mnie swoistą ciekawostką kulturalną. Dubaj z lotu ptaka wygląda trochę abstrakcyjnie, jak fatamorgana, oaza życia wybudowana na środku pustyni, która ma dziwić, szokować i zachwycać. Uświadamiać potomnym, że niemożliwe nie istnieje. Jestem ciekawa jak za 10 lat będzie wyglądać widok ze 124 piętra. Biorąc pod uwagę, że Dubaj jest wiecznym placem budowy, to co uchwyciłam na fotografiach może się całkowicie zmienić.

Wjeżdżając na górę super szybką windą, oglądając panoramę Dubaju, przechadzając się schodami czy smakując obiad cały czas z tyłu głowy miałam na uwadze ludzi, dzięki którym powstał ten budynek. Ich ciężką harówkę, oddanie, niegodziwe warunki pracy. Ich miłość do rodziny, na którą ciężko zarabiali marne pieniądze. Ich krew, pot i zapewne łzy. Myśląc o nich, nie umiałam w pełni podziwiać wspaniałości Burj Khalify. Bo żeby móc ją wybudować ku szczęściu milionów, tysiące ludzi musiało cierpieć. Czy było warto? Każdy z odwiedzających to miejsce musi odpowiedzieć sobie na to pytanie sam, w zgodzie z własnymi przekonaniami.

 

 

Zobacz także: 
Dubaj – praktyczne informacje 
Dubaj – 15 atrakcji, które musisz zobaczyć
Dubaj – gdzie i co musisz zjeść
Gdzie imprezować w Dubaju?