Wakacje to najprzyjmniejsza i najbardziej oczekiwana pora roku. Wiążą się z nią dwie rzeczy – jedna miła, druga już nie tak bardzo. Ta pierwsza to oczywiście wyjazd i czekająca na nas przygoda. Ta druga to pakowanie walizki. Co wziąć? Czego nawet nie brać pod uwagę? Co będzie potrzebne? A przede wszystkim, jak spakować się do bagażu podręcznego na tygodniowy wyjazd?

 

No właśnie. Znacie dobrze te pytania, co nie? Ja też, nawet bardzo. W ostatnim wpisie podróżniczym (znajdziecie go tutaj) pochwaliłam się, że pakowanie bagażu podręcznego na tydzień mam opanowane do perfekcji. Kilka z Was podchwyciło temat i poprosiło o wpis, tłumaczący jak mi się to udaje. Żeby pokazać Wam, że się da i żeby pomóc tym, które tego potrzebują, zdecydowałam się na wpis odkrywający moje bagażowe tajemnice 😉

 

Gotowi? W takim razie lecimy!

 

 

1. Sprawdź pogodę.

Bilety kupione, hotel zarezerwowany, nie pozostaje nic innego jak zacząć się pakować. Zawsze (naprawdę zawsze!) przed podjęciem decyzji o tym, co ze sobą zabrać, sprawdzam jaka będzie pogoda w miejscu, do którego się wybieram. Może to banał, ale już na samym początku pozwala mi to, na zaplanowanie mojej garderoby. Jeśli przez cały tydzień ma być ciepło, to nie biorę trzech wełnianych swetrów i kurtki przeciwdeszczowej. W takiej sytuacji wystarczy jeden lekki sweterek, w razie gdyby wieczorami było chłodnawo. Tak samo w drugą stronę, jeśli przez 5 dni ma padać, nie pakuje do walizki czterech bikini, bo wiem, że jedno w razie potrzeby wystarczy.

 

 

2. Zaplanuj swój pobyt.

Przed każdym wyjazdem warto mieć w głowie lekki zarys aktywności, którym planujemy się oddać. Jeśli mam zamiar cały tydzień przeleżeć na plaży (co mi się nigdy nie zdarza), to wiadomo, że nie wezmę butów do wspinaczki górskiej. Jeśli wiem, że będę dużo zwiedzać, koniecznością będą dla mnie super wygodne buty sportowe. Taki nawet bardzo okrojony plan pobytu, dzień po dniu, pozwoli już na samym początku na eliminację rzeczy, które będą zbędne. W końcu tygodniowy wyjazd na wakacje to nie podróż na koniec świata.

 

 

3. Stwórz listę rzeczy niezbędnych.

Każdy z nas ma takie rzeczy, bez których nie wyobraża sobie żadnej podróży. Niekiedy lista podróżniczych niezbędników jest naprawdę konieczna. Co może do nich należeć? Zażywane leki (bez kartonowych opakowań!), dokumenty potrzebne w podróży lub ładowarka do telefonu. Moimi niezbędnikami, które zawsze jako pierwsze lądują w mojej walizce są aparat fotograficzny, prostownica do włosów oraz leki przeciwbólowe. Wiem, że cokolwiek by się nie działo, bez tych rzeczy nie polecę. Nie ma takiej opcji. Pozwala mi to na zaplanowanie reszty walizki w taki sposób, żeby trafiło do niej wszystko, co naprawdę konieczne.

 

 

4. Stwórz zestawy ubraniowe.

Kiedyś, kiedy dopiero zaczynałam moją przygodę z częstymi wyjazdami, wkładałam do walizki co popadło. Skutkowało to tym, że kompletnie nie wiedziałam co mam na siebie zakładać każdego kolejnego dnia. Na szczęście szybko oprzytomniałam, przeczytałam kilka mądrych książek i zaczęłam robić zakupy z głową. Dzięki temu większość rzeczy z mojej szafy pasuje do siebie kolorem i stylem i łatwo się ze sobą łączy.

Wyjeżdżając na wakacje kompletuję sobie w głowie zestawy ciuchów na każdy dzień. Wiem, że to, w czym lecę będę mieć na sobie również podczas lotu powrotnego. Ubrania wybieram tak, żeby każdego dnia mieć na sobie coś innego, używając tych samych rzeczy.

Dla przykładu: w poniedziałek zakładam szorty oraz białą bluzkę; we wtorek – granatową bluzkę i biało-granatową spódnicę, w środę – granatowe szorty oraz czarną polo; w czwartek – sukienkę; w piątek – dżinsy, w których przyleciałam oraz czarną polo; w sobotę – białą bluzkę oraz biało-granatową spódnicę; w niedzielę – sukienkę.
To oczywiście tylko przykład! Ważne, żeby stworzyć sobie wygodne połączenia z ubrań, które bierzemy wraz ze sobą. Kiedy byłam młodsza robiłam wszystko, żeby każdego dnia mieć na sobie całkowicie co innego. W końcu trzeba inaczej wyglądać na zdjęciach. Pakowałam więc mnóstwo ciuchów, których czasami wcale nie nosiłam, bo… nie były mi one potrzebne. Teraz już trochę zmądrzałam i wiem, że tak naprawdę nikt nie zauważa, czy na zdjęciu z dnia piątego mam tą samą spódnicę co w dniu drugim.
A co jeśli zabraknie mi bluzki na jeden dzień? Zawsze mogę ją przeprać na miejscu lub kupić nową, którą potraktuję jako pamiątkę z wakacji.

Poniżej podaję Wam przykładową listę rzeczy, które pakuję do walizki:

  • bielizna
  • cienka piżama
  • 3-4 t-shirty
  • 1-2 koszule
  • 1 szorty
  • spódnica i sukienka
  • sweter (zakładam na siebie)
  • dżinsy (zakładam na siebie)

 

 

5. Wyrzuć buty i torebki.

Może nie tak całkowicie, ale ogranicz ich ilość i to drastycznie. Buty to rzecz, która zabiera w walizce najwięcej miejsca. Zawsze zabieram ze sobą tylko trzy pary butów. Jedne sportowe, które muszę mieć na długie piesze wycieczki i które zakładam na siebie, bo są zazwyczaj najcięższe. Drugie to jakieś letnie sandały lub japonki. A trzecie to obuwie nieco bardziej eleganckie. I tutaj też zbytnio nie przesadzam. Nie zabieram ze sobą butów na obcasie. Nie ma sensu! Wakacje to czas odpoczynku i luzu. Zamiast szpilek wybieram eleganckie baleriny lub mokasyny. Klasyczne, świetnie pasują zarówno do sukienki jak i do spodni. Można wyjść w nich również na imprezę.
Jeśli chodzi o torebkę, to zazwyczaj zabieram tylko jedną. Musi być mała, ale pojemna i koniecznie do założenia przez ramię. Do tego pakuję do walizki plecak-worek. Nie zajmuje on prawie nic miejsca, a pomieści wszystko, czego potrzebuję podczas zwiedzania. Jeśli wiem, że podczas wakacji wybiorę się na elegancką kolację lub imprezę to klubu, pakuję do walizki również małą kopertówkę. Nie zabiera dużo miejsca, a może się przydać.

 

 

6. Postaw na miniaturki kosmetyków.

Ten punkt to świętość, jeśli wybieram się w podróż tylko z bagażem podręcznym. Według przepisów, na pokład samolotu można wnieść płyny w pojemnikach do 100 ml, które zmieszczą się w plastikowej, przezroczystej torbie o pojemności jednego litra. W większości drogerii można znaleźć miniaturowe odpowiedniki dużych kosmetyków. Są to płyny do kąpieli, szampony, odżywki czy dezodoranty. Jeśli używacie produktów, których nie możecie zamienić na żadne inne, wystarczy przelać je do przezroczystych buteleczek o pojemności 100 ml (do kupienia w każdej drogerii). Pamiętajcie, że do kontroli należy okazać tylko płyny! Sypkie pudry, róże czy dezodorant w kremie nie należą do płynów. Można upchnąć je więc gdzieś indziej (np. pomiędzy ubrania).
Jeśli lecicie do hotelu, hostelu lub wynajmowanego apartamentu dobrze dowiedzieć się przed wylotem, czy goście dostają również małe pojemniczki z płynem pod prysznic, szamponem i balsamem do ciała. Jeśli tak, nie musicie zabierać ich ze sobą. Zawsze zwracam też uwagę na to, czy w zarezerwowanym hotelu lub apartamencie goście dostają ręczniki. Jeśli tak, co jest już raczej standardem, nie biorę ręcznika na zapas (no chyba, że jadę do nadmorskiej miejscowości, to pakuję ręcznik z mikrofibry na plażę. Jest bardzo cienki i na pewno zmieści się do walizki).

 

 

7. Podziel się.

Kosmetykami oczywiście. Jeśli lecisz na wakacje z osobą towarzyszącą, która nie zabiera tak wielu kosmetyków (czyt. ze swoim mężczyzną), podzielcie się niektórymi produktami. Wystarczy jeden uniwersalny płyn pod prysznic, pasta do zębów czy żel do mycia twarzy. Ta sama zasada przydaje się, jeśli lecisz z przyjaciółką. Wymieńcie się kosmetykami. Niech jedna weźmie płyn micelarny i płyn do demakijażu, a druga tonik i krem do twarzy. Dzięki takiemu podziałowi można zaoszczędzić trochę miejsca w bagażu podręcznym.

 

 

8. Roluj.

Kiedyś pakowałam się, układając ubrania jedne na drugich. Odkąd zaczęłam je rolować zauważyłam, że oszczędzam tym sposobem sporo miejsca. Pakując zrolowane wcześniej rzeczy, łatwiej jest upchnąć coś, co nie chce wejść, a musi. Łatwiej też układać rzeczy warstwami, zmieści się ich wtedy więcej. Zazwyczaj pierwszą warstwę ubrań roluję, a kolejną układam już płasko (są to zazwyczaj koszule, sukienka lub sweter).

 

 

9. Nie przewoź powietrza.

Tę zasadę wyznają linie samolotowe, które wolą sprzedać ostatnie bilety w tańszej cenie, niż nie sprzedać ich wcale. Tym punktem powinniśmy kierować się także i my – podróżujący. Jadąc na dłuższe wakacje z bagażem podręcznym staram się wykorzystywać każdy zakamarek walizki. Majtki i skarpetki upycham w butach. Dezodorant, szczotkę, płatki do demakijażu czy szczoteczkę do zębów wkładam między ubrania. Biżuterię pakuję do specjalnego małego pojemniczka, który wkładam pomiędzy spodnie lub spódnice. Biorę ze sobą jak najmniejszą piżamę. Staram się wykorzystać również nierówności na spodzie walizki, wkładając pomiędzy nie buty, prostownicę czy okulary przeciwsłoneczne w twardym etui.
Im bardziej nauczymy się upychać rzeczy w bagażu, tym więcej się nam do niego zmieści
Oczywiście staram się zostawić też trochę miejsca w walizce na ewentualne pamiątki z miejsca, do którego się wybieram.

 

 

10. Najcięższe rzeczy załóż na siebie.

Tą radę “przeżyłam” na własnej skórze, kiedy to mój bagaż przekroczył wagę o 2 kilogramy, a ja stałam przy pani celnik w szortach, topie i japonkach i kłóciłam się, że nie mam tych 40€, żebym mogła zapłacić za nadbagaż. W pewnym momencie mnie oświeciło i zaczęłam wkładać na siebie najcięższe rzeczy. Szorty zamieniłam na dżinsy, na top założyłam marynarkę, a zamiast japonek ubrałam buty na obcasie. Waga się zmniejszyła, a ja przeszłam odprawę bez konieczności zasilania konta przewoźnika.
Od tamtej pory na czas podróży zakładam na siebie rzeczy, które zajmują najwięcej miejsca. Wylatuję w dżinsach, butach sportowych oraz ciepłym swetrze. Nie przejmuję się tym, czy będzie mi za gorąco, ponieważ w samolotach najczęściej jest dosyć zimno. Dzięki temu mam na podróż ciepłe rzeczy, które nie zajmują cennego miejsca w walizce.

 

 

To wszystko! Muszę się Wam przyznać (tak z ręką na sercu), że uwielbiam się pakować. Na te krótsze wyjazdy oczywiście. Wiem, co będę nosić danego dnia; jak pójdę ubrana do restauracji czy na przejażdżkę na rowerze; ale przede wszystkim – wiem, z czego kompletnie mogę zrezygnować. Pakowanie walizki na wyjazdy dłuższe niż tydzień są dla mnie katorgą. I chyba właśnie dlatego z bagażem potrzebnym na tygodniowy relaks nie mam większego problemu.

 

Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi również i Wy polubicie latać na tygodniowe wakacje z małą walizką i staniecie się “specjalistami” w tej dziedzinie. Bo wiecie, podróż z bagażem podręcznym pozwala zaoszczędzić pieniądze na pozostałe wakacyjne przyjemności. A jeśli macie jakieś swoje sprawdzone metody na pakowanie, podzielcie się nimi w komentarzach. Chętnie wypróbuję je u siebie 🙂