“Szefowa” czyli nowa amerykańska komedia, która weszła niedawno do polskich kin to bezsprzeczny popis umiejętności aktorskich Melissy McCarthy. Reszta? Jest ok, chociaż wiadomo czego nie urywa. Lekki, zabawny, wulgarny i mocno naciągany film na piątkowe popołudnie po pracy.

the boss 1
Zacznijmy od początku. Michelle Darnel to typowa amerykańska business woman, kobieta sukcesu, podziwiana i kochana. Bezuczuciowa milionerka, która wychowywała się w domu dziecka, a teraz ma wszystko to, o czym inni mogą tylko pomarzyć. Jak każdy “piękny i bogaty” Michelle ma też wroga. I jest to najgorszy wróg z możliwych. Renault (Peter Dinklage) jej były kochanek, który zrobi wszystko, żeby odegrać się na niej za dawną porażkę. I tak dzięki niemu Michelle trafia na kilka miesięcy do więzienia (w którym m. in. gra w tenisa – można? Można!). Po tych kilku miesiącach amerykańska gwiazda wychodzi na wolność i jest zmuszona podziać się w małym mieszkanku swojej byłej asystentki Claire (Kristen Bell).

the boss 4
Claire to całkowite przeciwieństwo swojej szefowej. Chudziutka, spokojniutka, niepewna siebie samotna matka, dla której najważniejsza jest jej córka. Reżyser (Ben Falcone) chciał z niej zrobić taką trochę dziewczynę z sąsiedztwa, którą widzowie polubią od pierwszego ujrzenia. Każdy kolejny dzień spędzony z Claire i jej córką Rachel (Ella Anderson) to dla Michelle nauka czegoś nowego. Michelle uczy się empatii i jak to jest mieć przy sobie kogoś bliskiego, Claire uczy się być pewną siebie kobietą, która wie czego chce i nie boi się iść po swoje, a Rachel tego, że marzenia małej dziewczynki w końcu się spełniają. Wszystkie razem zakładają biznes ciasteczkowy, który dzięki sile i zaangażowaniu ma szanse się udać i utrzymać na rynku. I tu znowu przeszkodą jest Renault. Aby z nim wygrać dziewczyny muszą trzymać się razem.

bosss

Jaki jest morał tej “bajki”? W rodzinie siła. Rodzina jest najważniejsza.
“Szefowa” to niby kino familijne, ale dla dzieci nieco dorosłych. Bo czy wulgaryzmy powtarzające się co drugie zdanie są dla nich odpowiednie? Na pewno są zbędne. Niestety, przykro to powiedzieć, ale te brzydkie słowa mają zapewne widza śmieszyć. No i pewnie tak jak jednych będą śmieszyć, tak drugich będą żenować.

Jak już wspomniałam “Szefowa” to popis Melissy McCarthy, bez której ten film mógłby się skończyć już po 20 minutach. Sceny, w których nie występuje Melissa ciągną się niemiłosiernie i w sumie mogłyby zostać wycięte. FIlm jest bardzo przewidywalny. Już w połowie mniej więcej wiemy jaki będzie morał, jak zakończy się ta historia i w sumie to mamy ochotę wyjść z kina. Ale sumie to dobrze, że poczekamy do końca. Bo mimo, że (jak wiadomo) dobro zawsze zwycięży to nie ma w tym filmie nic bardziej absurdalnego niż jego zakończenie. Serio, jest bez sensu.
Paradoksem postaci granej przez McCarthy jest to, że mimo że jest to w jakiś sposób czarny charakterek to i tak jej kibicujemy i chcemy, żeby jej się udało. Zabawna (po swojemu), pomocna (po swojemu) i wredna (bardzo po swojemu) dość puszysta bizneswoman, której po prostu musi się udać. No bo skoro tyle się w dzieciństwie namęczyła, to teraz musi jej się udać. Co z tego, że do chodzącego anioła jej bardzo daleko. Chcemy, żeby jej wyszło, bo Michelle to trochę taka bizneswoman po sąsiedzku.

the boss 3
Czy ten film musiał powstać? Skoro jest popyt to jest i podaż. Ludzie chodzą do kina na to, co jest w nich grane. Nie zmienia to jednak mojego zdania na ten temat – takich filmów była już cała masa i kolejny, który nic nowego nie wnosi, w niej zginie. Jak dla mnie jest to film z serii “Oglądnę w piątkowy wieczór. Odpocznę i zapomnę o pracy. Skonsumuję i więcej do niego nie wrócę.”

Czy film spełnił swoje zadanie? Zapewne tak. Bawił absurdalnym i żenującym żartem, z którego śmiejemy się przez pierwsze 3-4 razy. A na sam koniec filmu odwracamy głowę, bo jest on już nie do zniesienia.
Czy wniósł coś do mojego życia? Raczej nic.
Czy polecę go znajomym? Jeśli nie mają czego oglądać w weekend to tak. Jeśli mają do wyboru lepszą pozycję, to może warto zobaczyć coś innego.

Dla zainteresowanych trailer: