W piątkowe popołudnie, zmęczona po całym tygodniu pracy wybrałam się do kina na nową polska komedię w reżyserii Marty Plucińskiej. Mowa o filmie “Kochaj”. Zwiastun był zachęcający, plakaty również (chociaż Photoshop odegrał w nich znaczną rolę), myślałam więc, że film nie może okazać się klapą. Tym bardziej, że polskie filmy, które weszły do kin w tym roku (“Planeta Singli” i “7 rzeczy, których nie wiecie o mężczyznach”) były obiecującą zapowiedzią dobrych zmian w obrębie polskiej komedii.
Na bilbordach reklamujących film widnieje zachęcający napis “Takie rzeczy o kobietach nie śniły się facetom”. No cóż, jeśli producenci i autorzy filmu tak widzą współczesne polskie kobiety, to ja niespecjalnie chcę się do nich zaliczać. Dlaczego? Zaraz Wam wyjaśnię.
 
kochaj3
 
Film opowiada historię czterech przyjaciółek. Mamy tu Sawę (Olga Bołądź), przyszłą pannę młodą, która nie jest pewna, czy chce się związać na całe życie z tym jednym jedynym Jurkiem (Mikołaj Roznerski). Mamy Weronikę (Magda Lamparska), samotną matkę, której jedynym zajęciem jest wychowywanie synka i prowadzenie bloga o Azji. Mamy Oliwię (Aleksandra Popławska), zimną i bezkompromisową dziennikarkę, dla której kariera (no i jeszcze przyjaźń z dziewczynami) jest najważniejsza. I w końcu pojawia się Anka (Roma Gąsiorowska-Żurawska) – szalona i wyemancypowana miłośniczka ekstremalnych przygód i skoków w bok. 
W filmie zobaczymy też innych znanych i lubianych polskich aktorów, m.in. Małgorzatę Kożuchowską (jako Martę, macochę Sawy), Piotra Machalicę (jako ojca Sawy) czy Piotra Polka (jako premiera).
I niby wszystko mogło pójść jak z płatka. Dobra obsada aktorska, niezły pomysł na kobiecą komedię, sprzyjająca pora roku. Szkoda, że i tym razem potencjał nie został wykorzystany.
 
kocja2
 
 
Opowieść zaczyna się od przygotowań do ślubu Sawy, które są zarządzane przez “złą macochę” Martę. Sawa nie jest pewna, czy brać ten ślub czy nie. Dodatkowo zauroczyła się w nie tak dawno poznanym (bo dzień wcześniej) aktorze, streapteserze, trenerze osobistym i tancerzu w jednym (Michał Czernecki). Ale po co dużo narzekać i rozmyślać. Nadchodzi w końcu wieczór panieński naszej bohaterki i dziewczyny “idą pić” w miasto.  
Większość scen rozgrywa się właśnie podczas tego wieczoru panieńskiego. A dzieje się tam wszystko i nic (m.in. przypadkowe wesele, wieczór na zawodach MMA, palenie maryśki i  wiele, wiele więcej). Skomentuję to w ten sposób: nadmierny chaos, suche i żenujące żarty oraz stereotypowe spojrzenie na współczesne kobiety w przedziale wiekowym 25-35 lat. Dobra dziewczyna z porządnej i bogatej rodziny, która nie wie, co począć ze swoim dalszym życiem. Samotna matka, niekoniecznie szczęśliwa, prowadząca działalność przez Internet. “Zimna suka” i karierowiczka w jednym, która jak się okazuje też ma swoje uczucia. Szukająca mocnych przeżyć i mocnych przygód miłośniczka mężczyzn. Marta grana przez Małgorzatę Kożuchowską to taka biznes woman, profesjonalistka w każdym calu, która daje się poznać także z tej dobrej strony. Postaci nakreślone są płasko, jednowymiarowo i bez możliwość pokazania się z innej strony.
Dziewczyny bawią się w swoim towarzystwie wyśmienicie. Widać, że znają się “jak łyse konie” i mimo różnic w charakterach są się w stanie ze sobą świetnie dogadać. Niestety, zakończenie i tak sprowadza je do stereotypu kobiety szczęśliwej, bo ma przy boku swego rycerza. Reżyserka zdaje się nam grozić palcem i mówić: “Ty kobieto, puchu lekki. Jeśli myślałaś, że możesz być szczęśliwa bez faceta to się grubo pomyliłaś”. Co za proste podsumowanie życia kobiety.
 
 
Dlaczego tytuł “Kochaj”? Co autorzy chcieli przez to wyrazić? Szczerze powiedziawszy, nie wiem i raczej wolę się nie domyślać, bo znowu wyjdzie banalnie.
Do gustu przypadła mi ogólna barwa filmu. Obrazy są ciepłe, wakacyjne, idealne dla takiego lekkiego, nieabsorbującego filmu. Ma się nadzieję, że coś jednak uratuje ten film przed jego banalnym przekazem. Niestety, zakończenie jest tak proste, jak konstrukcja cepa.
Kochaj. Koniec, kropka.