Na wiosnę tego roku podzieliłam się z Wami moimi ulubieńcami kosmetycznymi. W pierwotnym zamyśle tego typu wpisy miały się ukazywać raz na miesiąc, raz na kwartał. Plan rozmył się trochę z rzeczywistością. Liczne wyjazdy i zawirowania w życiu osobistym i w pracy spowodowały, że miałam na głowie rzeczy ważniejsze. Na szczęście szalony okres się skończył, a ja dzięki niemu zrozumiałam, że chociażby nie wiadomo co warto mieć w swojej kosmetyczce takie produkty, którym można bezwzględnie zaufać. Które nie uczulą i nie przysporzą jeszcze większego stresu w cięższych momentach.

 

 

Jak wiecie, stawiam na kosmetyki z dobrym składem. Mogą to być produkty ekologiczne, z małych firm lub większych koncernów. Ważne jest dla mnie to, aby dobrze wpływały na moją skórę, aby nie były testowane na zwierzętach, aby za firmą stała jakaś spójna historia i idea, z którą się utożsamiam oraz aby miały świetny skład. W tym ostatnim bardzo pomocna jest dla mnie aplikacja na telefon Cosmetic Scan, dzięki której skanujecie kod kreskowy danego produktu i od razu otrzymujecie spis składników z wyróżnieniem, które z nich to alergeny, które są szczególnie komodogenne, rakotwórcze bądź, po prostu, szkodliwe. Z ręką na sercu polecam Wam tę aplikację. Nie wyobrażam sobie bez niej kosmetycznych zakupów.

 

 

A jacy są moi jesienni ulubieńcy? Oto złota piątka.

1. Delikatny Płyn do Demakijażu Oczu i Ust – Bielenda Professional

Mało się maluję, to fakt. Jeśli jednak nakładam makijaż to zazwyczaj bazuję na tuszu do rzęs i szmince. Od kilku lat szukałam płynu, który nie podrażni i nie uczyli mojej delikatnej skóry wokół oczu i w końcu go znalazłam. Delikatny płyn do demakijażu oczu i ust Bielendy to cud! Wystarczy na chwilę nałożyć nasączony płatek na oko czy usta i cały makijaż zostaje zebrany za jednym razem. Dodatkowo, dzięki zawartym w nim składnikom czynnym takim jak kwas hialuronowy, alantoina i D-panthenol płyn nawilża skórę wokół oczy, pozostawiając na niej tłustawy film ochronny.
Jeśli szukacie delikatnego, świetnie działającego i wydajnego płynu do demakijażu, to ten z Bielendy polecam Wam z ręką na sercu.

kosmetyczne hity bielenda

 

 

2. Peelingujący olejek do dłoni – Yves Rocher

Ten peelingujący olejek do dłoni marki Yves Rocher dostałam w prezencie i z początku podchodziłam do niego dosyć sceptycznie. Jednak już po pierwszym zastosowaniu sprawił, że bardzo go polubiłam.
Po pierwsze, świetnie peelinguje i wygładza skórę dłoni. Pozostawia na niej delikatny film nawilżający, dzięki czemu skóra jest gładka jak u niemowlaka.
Po drugie, ma naprawdę dobry skład. Zawiera bowiem wyciąg z arniki z ekologicznych upraw, nasiona truskawki, puder z pestek moreli i olej rzepakowy. Nie zawiera parabenów i olejów mineralnych.
Po trzecie, jest bardzo wydajny i dobrze się zmywa.
Olejek ma bardzo przyjemny zapach. Stosowany 1-2 razy w tygodniu sprawia, że dłonie są miękkie w dotyku i żaden dodatkowy, mocniejszy peeling nie jest im potrzebny.

kosmetyczni ulubieńcy yves rocher

 

 

3. Mineralny balsam do rąk – Yope

Mineralny balsam do rąk polskiej firmy Yope już dawno skradł mi serce. Stosuję go od dłuższego czasu i wiem, że to taki pewnik, którego ciężko będzie mi zamienić na coś nowego. 97% składników balsamu jest pochodzenia naturalnego. Nie zawiera on parabenów, silikonów, SLES-ów i SLS-ów. Do składu dodano cztery olejki roślinne (z oliwek, tsubaki, kokosowy i arganowy), które mają regenerować naskórek. Ponadto, ekstrakt z minerałów usprawnia prawidłowe działanie komórek. Do tego organiczne masło shea, witamina E i gliceryna.
Brzmi nieźle? To dodam jeszcze, że zapach balsamu jest powalający. Niezwykle świeży i niezatykający, co jest dla mnie bardzo ważne, bo nie lubię, gdy zapach kosmetyków, których używam przytłacza mnie i powoduje ból głowy.
Balsam YOPE świetnie nawilża ręce i nie pozostawia przy tym tłustego filmu na dłoniach! To ostatnie jest dla mnie równie ważne co zapach. Nie znoszę, gdy świeżo nakremowane ręce zostawiają wszędzie tłuste ślady i ślizgają się po myszce czy klawiaturze.
Oprócz zwykłego używania balsamu w ciągu dnia, stosuję go jako maskę na dłonie na noc, nakładając grubszą warstwę.

yope balsam do rąk hit

 

 

4. Balsam do ciała Winter Berries – Dresdner Essenz

Jeśli czytaliście moją zeszłoroczną relację z Targów LNE & SPA, zapewne pamiętacie, że zakochałam się w zapachu balsamów do ciała tej marki. Wraz z rozpoczęciem jesieni zaczęłam systematycznie używać balsamu do ciała Winter Berries, w który się wtedy zaopatrzyłam i muszę przyznać, że tamto zauroczenie nie było przypadkowe.
Po pierwsze, ten produkt ma również naturalny skład. Nie posiada PEG-ów, SLES-ów, olejów mineralnych, silikonów czy syntetycznych zapachów. Nie był testowany na zwierzętach. W składzie znajdują się m.in.: olej ze słodkich migdałów, panthenol, alantoina, ekstrakt z opuncji, naturalny olejek eteryczny z pomarańczy, masło mango czy ekstrakt z fasoli Tonka, którego zapach jest bardzo słodki i ciepły, i utrzymuje się na skórze naprawdę długo. I to właśnie dzięki niemu ma się wrażenie, że zapach balsamu otula nas i uspokaja.
Dodatkowo, skóra po jego użyciu jest miękka, gładka i świetnie nawilżona.
Mimo tego, że zapach to Winter Berries to i tak świetnie nadaje się do stosowania podczas jesiennej słoty.

dresdner essenz najlepszy balsam do ciała

 

 

5. Velvet Touch Lipstick Matt 002 – Gosh

Na koniec, tak jak w poprzednich ulubieńcach, chcę Wam polecić jedną rzecz z kolorowej kosmetyki. Jest nią matowa pomadka do ust Velvet Touch Lipstick Matt marki Gosh, którą miałam okazję poznać i przetestować podczas lipcowej konferencji See Bloggers. Jest to kolor 002 Rose, który idealnie nadaje się do noszenia na co dzień.

Uwielbiam matowe pomadki za ich trwałość. Większość z nich ma jednak jeden podstawowy minus – bardzo wysuszają usta. Velvet Touch Lipstick Matt, dzięki obecności kwasu hialuronowego i naturalnych wosków w składzie nawilża, odżywia i pielęgnuje usta. Szminka jest bardzo miękka i elastyczna, dzięki czemu rozprowadzanie jej jest bardzo proste i szybkie. Szybko zasycha i bardzo długo się utrzymuje. Jeśli więc lubicie matowe wykończenia pomadek, ale denerwuje Was to, że są one toporne, twarde i okropnie wysuszają usta, wypróbujcie tę szminkę z Gosha. Ja pokochałam ją od pierwszego użycia i wiem, że następnym razem skuszę się na jakiś inny kolor z tej samej serii.

gosh pomadka 002

gosh 002 najlepsza pomadka

 

 

To już koniec moich kosmetycznych ulubieńców tej jesieni. Dajcie znać, czy znacie polecane przeze mnie kosmetyki i czy coś z nich używacie. A jakie są Wasi kosmetyczny ulubieńcy? Możecie mi coś polecić?