Rok 2017 powoli dobiega końca. Ostatnie dwanaście miesięcy dodały do polskiej kinematografii obrazy naprawdę udane oraz takie, których lepiej nie oglądać. W poniższym zestawieniu chcę Wam przybliżyć najlepsze (moim skromnym zdaniem) polskie filmy tego roku, które koniecznie trzeba zobaczyć. Mam nadzieję, że jesteście z nimi na bieżąco, a jeśli nie to nadróbcie zaległości. Te produkcje przywracają wiarę w dobre, polskie kino i pokazują, że takowe faktycznie istnieje. Co to za ekranizacje? Oto moja subiektywna lista. 

 

 

CICHA NOC 

Najlepszy film mijającego roku. Zasłużenie zdobył aż 7 nagród na tegorocznych Złotych Lwach. Komediodramat w reżyserii Piotra Domalewskiego opowiada o “magii” prawdziwych polskich świąt. Adam pracuje za granicą, dokładnie w Holandii, i na Boże Narodzenie wraca do swojego rodzinnego domu. To, co w nim zastanie skutecznie zmotywuje go do wyjazdu na stałe. 

Domalewski w swoim pierwszym filmie dobitnie przedstawia nasze polski przywary, słabości i małe grzeszki. Daje do myślenia i pokazuje, że polska Wigilia nie idzie w parze z tą idealną wieczerzą wykreowaną przez telewizję. No bo kto z nas nie zna albo na własnej skórze nie doświadczył chociażby jednej z sytuacji przedstawionych w filmie? 

Matka, krzątająca się w kuchni i przygotowująca Wigilię, dzieci spędzające czas przed telewizorem i ojciec zaszywający się wśród swoich spraw. Powracający problem z alkoholem, który nawet w Wigilię służy do poprawy humoru czy do dodania sobie odwagi. Wzajemna niechęć i rywalizacja w rodzeństwie (bo “rodzeństwa się nie lubi, rodzeństwo się ma”). Problem z agresją i podnoszeniem ręki w małżeństwie. I w końcu problem z emigracją, która niszczy rodzinę i sprawia, że dzieci nie mają przy sobie jednego z rodziców, którego obecności tak bardzo potrzebują w okresie dorastania. Do tego dochodzą inne, mniejsze lub większe, defekty równie mocno zaznaczone w filmie. 

“Cicha noc” to zlepek wszystkich polskich problemów społecznych, nad którymi warto się chwilę głębiej zastanowić. Film nie pozostawia widza bez refleksji. Co więcej, zmusza go do przemyśleń i do wielokrotnego pokiwania głową na znak, że tak, tak właśnie jest. 

 

 

NAJLEPSZY

Niezwykle motywujący film biograficzny, opowiadający historię Jerzego Górskiego – byłego narkomana, polskiego triathlonisty i człowieka, który wygrał podwójnego IronMana. Oglądamy perypetie Jurka – młodego hipisa, który daje sobie w żyłę w towarzystwie przyjaciół i ukochanej dziewczyny; chłopaka, który jest świadkiem śmierci wszystkich swoich kolegów narkomanów; w końcu wraka człowieka, który jest o krok od śmierci. 

Jerzy Górski postanawia rozprawić się ze swoim nawykiem i zapisuje się do Monaru. Po drodze napotyka wzloty i upadki, a także znajduje cel, dla którego chce się zmienić i chce zacząć żyć na nowo. Główny bohater, grany przez utalentowanego Jakuba Gierszała, postanawia przebiec triathlon, a następnie celuje w amerykańskiego IronMana, z którego nawet sportowcy wracają w czarnym worku, co dopiero walczący ze swoimi słabościami były narkoman. Okazuje się, że Górski nie tylko biegnie w podwójnym (!!!) IronManie, ale też go wygrywa. 

Piękna i wzruszająca historia, która motywuje do ciężkiej i nieustannej pracy nad sobą. Pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych, a wszystko zależy od naszych myśli i tego, co mamy w głowie. Uwielbiam takie filmy! 

 

 

SZTUKA KOCHANIA. HISTORIA MICHALINY WISŁOCKIEJ

Fantastyczny film biograficzny, opowiadający historię Michaliny Wisłockiej, popularyzatorki sztuki kochania w czasach PRL-u. Opowiada o perypetiach głównej bohaterki na przestrzeni kilkudziesięciu lat (od lat 40. do 70.) i pokazuje, że dążenie do celu nigdy nie było i nie jest proste. Trzeba po prostu walczyć o swoje. 

Film w reżyserii Marii Sadowskiej przenosi nas w czasie. Kostiumy, scenografia, charakteryzacja czy muzyka dobitnie podkreślają epokę, w której dzieje się akcja. Świetna kreacja aktorska Magdaleny Boczarskiej, której towarzyszą w filmie najlepsi polscy aktorzy (m. in. Adamczyk, Kot, Stenka, Barciś, Mecwaldowski, Lubos, Szyc czy Gruszka). 
“Sztuka kochania…” to obraz, który chce się oglądać. Dobrze, że coś tak dobrego weszło do polskich kin w tym roku. 

Zobacz także: “Bo kochanie to sztuka, czyli rzecz o Sztuce kochania” – pełna recenzja

 

 

TWÓJ VINCENT

Ten film animowany to małe dzieło sztuki. Polsko-brytyjska koprodukcja opowiada o życiu Van Gogha i próbuje rozwikłać zagadkę jego nagłej śmierci. Postać malarza, która wyłania się z tego obrazu to raczej zamknięty w sobie wrażliwiec niż nadużywający alkoholu schizofrenik. 

Oprócz wciągającej historii, która ma zadatki na kryminał i pięknej muzyki na wielkie uznanie zasługuje wykonanie produkcji. “Twój Vincent” to pełnometrażowa animacja malarska. Film najpierw został nakręcony, a następnie ponad 100 polskich i zagranicznych malarzy przeniosło na płótno ok. 65 000 obrazów malowanych farbą olejną. Zajęło im to 7 lat w i ciągu tego czasu wszyscy używali techniki naśladującej twórczość Van Gogha. Podobno na jedną sekundę filmu przypada aż 12 obrazów. 

“Twój Vincent” pozwala nam wejść do świata obrazów Van Gogha. Widz czuje się jak w jakimś magicznym świecie. Dodatkowo w filmie pojawia się ponad 120 prawdziwych obrazów malarza, które są wkomponowane w opowiadaną historię. Animacja zasługuje na wielkie brawa i podziw.

Po obejrzeniu “Twojego Vincenta” wyszłam z kina jak oczarowana, jakbym przez 90 minut była w całkowicie innym świecie. A to, co jest najlepsze to to, że “Loving Vincent” był wyświetlany w kinach w całej Europie. Moi znajomi z Sycylii byli tym obrazem zafascynowani i gratulowali mi, że Polacy stworzyli coś tak pięknego. Warto zobaczyć ten film na własne oczy. 

 

 

POKOT

Dramat Agnieszki Holland i Kasi Adamik powstały na podstawie książki Olgi Tokarczuk “Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Piękny i mądry film przybliżający ekologiczne i społeczne problemy współczesnej Polski. Główną bohaterką jest Janina Duszejko, emerytowana pani inżynier, nauczycielka języka angielskiego, samotna ekolożka i miłośniczka dzikiej przyrody, która walczy o prawa braci mniejszych. 

“Pokot” zmusza widza do przemyśleń na temat myślistwa i polowań dla zabawy oraz samotnej starości (zarówno tej męskiej jak i kobiecej). Piękne zdjęcia, cudownie pokazana Kotlina Kłodzka i muzyczny motyw przewodni – to wszystko sprawia, że o tym filmie tak szybko się nie zapomina. 

Zobacz także: W obronie zwierząt, czyli “Pokot” Agnieszki Holland – pełna recenzja

 

 

PTAKI ŚPIEWAJĄ W KIGALI

Piękny, wzruszający, ciężki i przejmujący obraz Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze. Historia Anny, polskiej ornitolog i Claudine, jej znajomej, które przeżyły ludobójstwo plemienia Tutsi w Rwandzie w 1994 roku i przyjeżdżają do Polski, gdzie próbują poukładać swój świat na nowo.

Ważny i bolesny problem ludobójstwa, uchodźstwa w Polsce (które nadal emocjonuje) oraz praw człowieka do godnego życia. Dużo scen, które są wplecione o filmu to obrazy natury, która komentuje swój świat i swoje prawa w odwołaniu do praw panujących w świecie człowieka. 

Jeśli ktoś lubi filmy małżeństwa Krauze, to “Ptaki śpiewają w Kigali” na pewno mu się spodoba. 

 

 

LISTY DO M. 3

Na sam koniec coś dla fanów lekkich komedii (żeby nie było, że w ciągu roku nie pojawiło się nic ciekawego z tego gatunku filmowego). Trzecia część “Listów do M.” to świetna propozycja dla osób, które lubią się pośmiać, wzruszyć i wyjść z kina w dobrym humorze. Może ta cześć nie umywa się do “jedynki”, ale na 100% jest dużo lepsza od “Listów do M. 2”.
Ciepły, uroczy i przyjemny w odbiorze. Ciekawa kontynuacja wątków, które już znamy oraz perypetie nowych bohaterów (te drugie mogłyby być opowiedziane nieco lepiej). Piękna, świąteczna Warszawa i ciekawe zdjęcia z Piotrkowa. Dobra obsada aktorka, fajne dialogi, śmieszne żarty i wzruszające historie. “Listy do M. 3” to jedna z lepszych polskich komedii tego roku. 

 

 

Polskie kino w mijającym roku pokazało, że ma potencjał. Na ekranach wyświetlano dużo dobrych filmów, które powinniśmy chociaż raz obejrzeć i z których powinniśmy być dumni. Jak widać, polskie kino to nie tylko żenujące żarty i mało ambitne produkcje. Na szczęście mamy co oglądać.

 

 

Widzieliście któreś z powyższych propozycji? Który tegoroczny polski film podobał Wam się najbardziej? A może nie ma go na mojej liście. Podzielcie się Waszymi typami w komentarzu.