Cześć!
Nazywam się Kinga Gajewska, a to jest mój blog My Little Pleasures.
Z wykształcenia jestem filologiem i tłumaczem języka włoskiego, masażystką i kosmetyczką. W dzieciństwie chciałam zostać…  strażakiem, później miałam być wiolonczelistką, wyszło jednak trochę inaczej. Konserwatorium zamieniłam na UJ, a nuty na “Boską Komedię” Dantego. Przez sporą część mojego dorosłego życia pracowałam również w międzynarodowej korporacji. Pozwoliło mi to na zebranie dużego bagażu życiowych doświadczeń. 

Nie wyobrażam sobie dnia bez kawy. Kocham jeść, a kluczem do mojego serca jest jedno magiczne słowo na pięć liter, zaczynające się na “p” (PIZZA!). Jestem niepoprawnym molem książkowym oraz fanką filmów Giuseppe Tornatore. Moją platoniczną miłością był, jest i będzie Fryderyk Chopin. Godzinami mogę mówić, opowiadać i dyskutować o Sycylii. Tam zostawiłam swoje serce. Z mocniejszych trunków wybieram wino i whisky.

 

Pochodzę z Krakowa, ale nie uważam się za typowego Krakusa. Lubię Warszawę i potrafię docenić każde inne miejsce na świecie, które nie jest moim rodzinnym miastem. 
Pierwszą prawdziwą podróż odbyłam w 2004 roku. Miałam wtedy 16 lat i mało wiedziałam o świecie. Podróż do USA otworzyła mi oczy, umysł i serce. Wydobyła ze mnie takie cechy jak empatia, szacunek czy tolerancja.
W 2009 roku wyjechałam do Rzymu na zaawansowany kurs języka włoskiego. Miesięczny pobyt w tym mieście pozwolił mi na poznanie mojego kolejnego miejsca na ziemi. Odkrywałam jego turystyczne miejsca oraz zwykłe dzielnice, w których toczy się normalne, codzienne, rzymskie życie.
Od małego uwielbiałam oglądać mapy i marzyłam o dalekich krajach, ale to wtedy załapałam prawdziwego bakcyla do podróży. Od tamtego momentu każde zaoszczędzone pieniądze wydawałam na kolejną podróż. Interesowały mnie nie tylko typowo turystyczne zabytki. Chciałam poznawać świat i różne kultury, smakować lokalnej kuchni, gubić się w mało uczęszczanych zaułkach i rozmawiać z tubylcami o ich zwyczajnym życiu w niezwyczajnych miejscach. 
Rozpoczęcie studiów, praca dorywcza i wolontariat w organizacji studenckiej ESN nie zmieniły mojego podejścia do podróżowania. Co więcej, zaostrzyły jeszcze bardziej mój apetyt na życie.
W 2012 roku wyjechałam na Erasmusa na Sycylię i totalnie straciłam głowę dla tej włoskiej wyspy. Zakochałam się w Sycylii, w jej kuchni, mieszkańcach i w ich podejściu do życia. Półroczny pobyt na południu słonecznej Italii zmienił moje postrzeganie świata. Zaczęłam cieszyć się z najmniejszych rzeczy, żyć na luzie i z uśmiechem na twarzy witać kolejny dzień. Nadal jestem punktualna, zorganizowana i konkretna. Potrafię jednak z dystansem pochodzić do życia i śmiać się dużo głośniej niż kiedyś.
W 2013 roku odbyłam pierwszą samotną podróż na Sardynię. Ten wyjazd nauczył mnie wielu ważnych rzeczy o mnie samej i pokazał, że dam sobie radę w każdej, nawet najtrudniejszej, sytuacji.
Od 2014 roku podróżuję tak często, jak to tylko możliwe. Staram się, żeby nie było to rzadziej niż co 2 miesiące.

Do tej pory odwiedziłam 4 kontynenty, zwiedziłam 16 krajów, zobaczyłam dziesiątki miast i doświadczyłam tysięcy emocji. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wierzę, że najlepsze jest ciągle przede mną. 

 

 

Dlaczego blog My Little Pleasures?
Pomysł na założenie bloga nie narodził się nagle. Myśl o nim kiełkowała w mojej głowie przez kilka dobrych miesięcy. Chciałam opowiadać o świecie, o doświadczeniach zbieranych podczas każdej podróży, o odwiedzanych przeze mnie miejscach, o spotykanych ludziach, o smakowanej kuchni.
Chciałam dzielić się dobrymi książkami, ciekawymi filmami i polecać wydarzenia około kulturalne.
Chciałam pokazywać, że każdy dzień można przeżyć dobrze, w zgodzie ze sobą, ciesząc się tym, co mamy.

I tak w piątek 13 maja 2016 roku powstał blog podróżniczo-kulturalno-lifestylowy My Little Pleasures. Moimi małymi przyjemnościami są rzeczy, które dają mi dużo szczęścia.
To podróże i odkrywanie świata, którym oddaję się nałogowo.
To dobra książka, film, fotografia, wystawa w muzeum, gotowanie oraz poznawanie nowych smaków. 

Szczęście? Siedzi w głowie i zależy od sposobu myślenia. Mnie cieszą małe rzeczy i potrafię czerpać z nich przyjemność. A Ty?Zapraszam Cię do świata, w którym rządzi zasada #MyLittlePleasures.