Cześć! Nazywam się Kinga Gajewska. Z wykształcenia jestem filologiem i tłumaczem języka włoskiego, masażystką i kosmetyczką. Miałam być wiolonczelistką. Obecnie pracuję w międzynarodowej korporacji.
Pochodzę z Krakowa. Tutaj też mieszkam i ciągle coś studiuję. Nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu.

Nie wyobrażam sobie dnia bez kawy. Kocham jeść (gotować też lubię), a kluczem do mojego serca jest jedno magiczne słowo na pięć liter, zaczynające się na “p” (czy ktoś mówił “pizza”?). Jestem niepoprawnym molem książkowym oraz fanką filmów Giuseppe Tornatore. Moją platoniczną miłością był, jest i będzie Fryderyk Chopin (Kot jest tego świadom, nie musicie go informować). Godzinami mogę mówić, opowiadać i dyskutować o Sycylii. Tam zostawiłam swoje serce. Z mocniejszych trunków wybieram wino i whisky.

Dlaczego mylittlepleasures?
Bo szczęście dają mi moje małe przyjemności.
Dobra książka, film, fotografia, wystawa w muzeum, gotowanie oraz poznawanie nowych smaków.
Relaks, podczas którego testuję nowinki kosmetyczne.
Zdrowy styl życia i sport.
Podróże, którym oddaję się nałogowo. Organizuję, planuję, rezerwuję, szukam, inspiruję się i w końcu jadę. Na podróże jestem w stanie przeznaczyć wszystkie oszczędności. Uwielbiam zwiedzać, poznawać nowe miejsca i kultury, smakować nowe potrawy oraz sprawdzać czy te niebezpieczne zakątki faktycznie takie są.

Szczęście? Siedzi w głowie i zależy od sposobu myślenia. Mnie cieszą małe rzeczy i potrafię czerpać z nich przyjemność. A Ty?

Zapraszam Cię do świata, w którym rządzi zasada #MyLittlePleasures.