Podsumowanie kolejnego roku to już moja mała, noworoczna tradycja. Lubię podsumowania. Dzięki nim widzę ile się wydarzyło, gdzie jestem, czego doświadczyłam i jakie lekcje z tych doświadczeń wyniosłam. Te bardziej osobiste podsumowania robię dla samej siebie, żeby móc się coraz bardziej rozwijać i wyznaczać sobie coraz to mądrzejsze, życiowo-zawodowe cele. Na blogu dzielę się bardziej ogólnym, podróżniczo-kulturalnym podsumowaniem, na które serdecznie Was zapraszam. 

 

ROK 2018

2018 rok zaczęłam trzy godziny wcześniej, niż znajomi i rodzina świętujący w Polsce. Nowy rok powitałam na pustyni w Dubaju, gdzie wzniosłam toast bezalkoholowym szampanem. Myślałam i miałam nadzieję, że będzie to znak czegoś nowego, szalonego i nieprzewidywalnego. Tak też było, stety i niestety. 

Po powrocie do Polski nic materialnego na mnie nie czekało. Wraz z 2017 rokiem zakończyłam pracę na etacie i nie mogłam się doczekać wszystkich możliwości, które miałam przed sobą oraz wdrożenia w życie pomysłów, które kłębiły się w głowie. Chciałam też w końcu odpocząć od tego co “muszę” i robić tylko to, co naprawdę “chcę”.

W połowie stycznia zostałam właścicielką niewielkiego terenu rolnego, który, jak się później okazało, z biurokratycznego punktu widzenia był niestety za duży. Położył kres mojemu pierwszemu biznesowemu planowi, który miał wyglądać następująco: 6 miesięcy bezrobocia + otworzenie własnej działalności gospodarczej + złożenie wniosku o dofinansowanie na rozkręcenie firmy. Pomysł spalił na panewce, a ja na dobre kilka miesięcy straciłam tak ważną wtedy motywację i nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży.

W połowie lutego coś zaczęło się dziać. Nawiązałam kilka współprac zawodowych, z czego najważniejszą i tą najbardziej wymarzoną była współpraca z wydawnictwem Ze Słownikiem. W lutym też, po kilkunastu długich latach, do Polski wrócił mój Tato.

W kwietniu skorzystałam z okazji i zabawiłam się w młodego rolnika. Zasadziłam i zasiałam trochę swoich własnych warzyw, które zbierałam przez całe lato, aż do późnej jesieni. Na kawałku pola wyrosły mi marchewka, pietruszka, koper, rzodkiewka, pomidory, bób, kalafior, szczypiorek, ogórki, fasola i kapusta. W sadzeniu pomagał mi Tato i wujek (w końcu robiłam to pierwszy raz, więc ktoś musiał mi wytłumaczyć co, jak i dlaczego), a w plewieniu czasami ciocia. Na początku nie byłam do tego pomysłu przekonana i podchodziłam do niego bardzo sceptycznie. Myślałam sobie “jeśli coś wyrośnie to super, jeśli nie – to trudno”. Ale kiedy zobaczyłam pierwsze plony, a w ręce trzymałam moją pierwszą, własną rzodkiewkę, nie mogłam wyjść z podziwu. Ta cała sytuacja, oprócz nowej umiejętności, nauczyła mnie jeszcze większej cierpliwości, szacunku i pokory. A zdanie, które zobaczyłam 2 lata temu w Colorado (“Jadłeś dzisiaj śniadanie? Jeśli tak, podziękuj swojemu rolnikowi”) nabrało dla mnie jeszcze głębszego znaczenia.

tu i teraz maj

 

W maju wpadłam na genialny pomysł! Wymyśliłam sobie powrót na studia i tak też zrobiłam. Przez całe wakacje trochę pracowałam, trochę podróżowałam i trochę bawiłam się w rolnika. Każdy wolny weekend spędzałam na wsi, gdzieś w świętokrzyskim, zbierając warzywa i owoce i robiąc z nich przetwory na zimę.

W październiku wróciłam na studia, które dają mi naprawdę sporo frajdy. Uczę się dużo nowych rzeczy, które interesują mnie jako filologa i jako człowieka. Nie wiem, czy skończę te studia. Z jednej strony bardzo bym chciała napisać pracę magisterską o dialekcie sycylijskim, bo wiem, że pociągnie ona wiele innych osobistych projektów związanych z Sycylią, a z drugiej strony wiem, że robię to dla własnego “fun’u” i że w każdej chwili mogę powiedzieć “basta”. W listopadzie podupadłam trochę na zdrowiu, przez co ucierpiała zarówno nauka na studiach, życie prywatne, jak i blog. Na szczęście wyszłam z tamtej sytuacji obronną ręką, dużo silniejsza niż wcześniej. Nauczyło mnie to, że nie można bać się prosić o pomoc oraz że odwaga (moje słowo na 2018), także ta cywilna, to cecha i umiejętność, którą trzeba, a nawet należy rozwijać. 

Końcówka roku to około świąteczne spotkania ze znajomymi i święta spędzone w rodzinnym gronie. 

 

2018 PODRÓŻNICZO

2018 rok nie wygląda podróżniczo tak dobrze i zachwycająco, jak chociażby rok poprzedni. 2 kontynenty, 6 krajów (w tym również Polska), około 35 miast. 

Podróże 2018 roku nauczyły mnie jednej ważnej rzeczy, a mianowicie, aby nie uzależniać swojego humoru od panującej w danym miejscu pogody. Do tej pory wybierałam się w miejsca, w których dobra pogoda (słońce i ciepło) była pewniakiem. W 2018 roku “prześladowały” mnie pogodowe anomalie. W Toskanii śnieg, deszcz i burze z gradem, w Porto deszcz i mocny wiatr, a w Sewilli i Granadzie deszcz, zachmurzenia i najniższe czerwcowe temperatury od kilku lat. 

 

Styczeń

Styczeń minął pod znakiem Dubaju. Nowy rok zaczęłam od śniadania w hotelu Burj Al Arab oraz od obiadu w Burdż Chalifie – najwyższym budynku świata. Dzięki podróży do ZEA mogłam wykreślić dwa marzenia z mojej podróżniczej “bucket list” – zachód słońca na pustyni oraz odwiedzenie Meczetu Szejka Zajida w Abu Dhabi. 

Jak smakuje śniadanie w Burj Al Arab
Burj Khalifa, czyli z wizytą w najwyższym budynku świata
Desert Safari, czyli jedziemy na pustynię
Abu Dhabi – z wizytą w Meczecie Szejka Zajida

 

W połowie stycznia odwiedziłam Kazimierzę Wielką, miasto w województwie świętokrzyskim, gdzie spacerowałam po tutejszym parku w zimowej scenerii.

 

Marzec

Marzec zaczęłam od wizyty w… zaśnieżonej Toskanii. Wstyd się przyznać, ale była to moja pierwsza wizyta w tym włoskim regionie. Odkryłam przepiękną Lukkę, odwiedziłam średniowieczną Volterrę, małe miasteczko Montecarlo, zobaczyłam Ponte del Diavolo w Borgo a Mozzano, podparłam Krzywą Wieżę w Pizie i posmakowałam prawdziwej toskańskiej kuchni.

Lukka – co warto zobaczyć w mieście Pucciniego
Piza – praktyczny przewodnik po mieście Krzywej Wieży
Kuchnia toskańska, czyli potrawy, których musisz spróbować

 

W marcu zaliczyłam też weekend z przyjaciółką w zaśnieżonym Wrocławiu, gdzie uczestniczyłyśmy w kursie dla tłumaczy tekstów medycznych.

 

Kwiecień

Kwiecień powitałam w Porto. Zjadłam śniadanie w kultowej Majestic Cafe, odwiedziłam księgarnię Lello, zjadłam najlepszą Francesinhę w mieście, degustowałam wino porto w bodegach Gai oraz nie mogłam oderwać wzroku od portugalskich azulejos.

Porto – co warto zobaczyć, czyli piękne miejsca, zabytki i atrakcje
Porto w Porto, czyli gdzie na degustację wina
Porto – co i gdzie zjeść, żeby posmakować Portugalii

 

W połowie kwietnia wybrałam się do Poznania na konferencję Blog Conference Poznań i po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że to miasto podoba mi się coraz bardziej.

View this post on Instagram

I have almost the same story with Poznań as with Wrocław. Our first contact was not very successful. I didn't fall in love with him immediately. Maybe it was because I there was no time to find its real beauty hidden in amazing old buildings of Jeżyce and Łazarz quarters. Or maybe because a very rude old lady pointed me out that in Poznań they say "na dwór" instead of "na pole" (which both mean in polish "going outside" but "na dwór" is used everywhere in Poland apart from Kraków where we say "na pole"). Anyway, today I can truly say I admire Poznań and love to come back again and again. __________ #poznan #poznań #wielkopolska #poznanmiastodoznan #igerspoznan #poznanlovers #discoverpoland #polishbeauty #staryrynek #staryrynekpoznan #domkibudnicze #podrozepopolsce #polskatakapiekna #beautyofpoland #beautifulpoland #travelpoland #polishtraveller #travelphotograph #polishtravelblogs #polishblogger #polskablogerka #blogpodrozniczy #girlslovetravel #travelgirls #girlstraveldiary #travelgirlsgo #wearetravelgirls #photography_lovers #photoaddict

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

 

Maj

Maj powitałam we Wrocławiu, gdzie oprócz spacerów po mieście szukałam kolejnych ulubionych miejscówek.

View this post on Instagram

Wro+love=Wroclove 💙 ::::: So here I am in Wrocław for the fifth time in my life. I have to admit that more I discover the city, more I appreciate its atmosphere. More I see its potential, more I feel its vibes and more I admire the combination of young and old. I remember our first meeting. I didn't really understand why people think Wrocław is one of the most beautiful places in the world. For me it was ok, just ok. I was so proud of living in Cracow that I wasn't able to notice (or I didn't want to notice) all the possibilities the city was offering. Today, 7 years later, I sit by the Odra river and see one of the most interesting cities in Poland. I see its beauty and I'm happy I have my kind of spots here. And you know what? I can't wait to come back here again. There's still so much to discover. __________ #wrocław #wroclove #wroclovers #wroclaw #breslau #breslavia #odra #wro #podrozepopolsce #podróże #podrozemaleiduze #polskatakapiekna #kochampolske #beautifulpoland #beautyofpoland #travelpoland #igerswroclaw #polishtravelblogs #polishblogger #traveladdict #traveldiscoveries #blogpodrozniczy #polskablogerka #girltraveler #girltravel #travelgirls #girlslovetravel #travelgirlsgo

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

 

Czerwiec

Na początku czerwca poleciałam do hiszpańskiej Andaluzji, gdzie odwiedziłam Sewillę, Granadę i Malagę. W Sewilli zwiedziłam cudowny pałac Real Alcazar i uczestniczyłam w weselu mojej przyjaciółki, w Granadzie odwiedziłam Alhambrę oraz kupiłam wymarzony plecak, a w Maladze wzniosłam toast kieliszkiem wina malaga i świętowałam 5 lat z Kotem w najbardziej rustykalnej restauracji rybnej na plaży.

Sewilla – co warto zobaczyć w stolicy Andaluzji
Smakujemy Andaluzję, czyli co i gdzie zjeść w Sewilli
Dlaczego Andaluzja skradła moje serce

View this post on Instagram

Relax with a view? Yes, please!!! ::::: Gdyby nie moja przyjaciółka, która mieszka w Sewilli, pewnie nigdy nie znalazłabym tego mieszkania z widokiem na miasto. :::::: Mały apartamencik (a raczej kawalerka) na dachu jednej z kamienic w centrum, a w nim mały salon z rozkładanym łóżkiem, skromna (ale dobrze wyposażona) kuchnia i łazienka. No i ten taras z widokiem, cały dla nas 😍. :::::: Kawa podczas wschodu słońca☕ i aperitivo we dwoje🍷🍷 podczas zachodu. To właśnie takie perełki czynią wspomnienia z podróży. __________ #sevillaciudad #sevillagram #sevillespain #iloveandalucia #andalucia_photos #igerssevilla #relaxwithaview #relaxtakeiteasy #whataview #lagiralda #catedraldesevilla #cityfromabove #peaceandquiet #thisislife #livingthegoodlife #living_europe #lifegoal #travelgoal #travelislife #lovetraveling #girlsdreamtravel #girlslovetravel #girlintravel #travelblogger #wanderlustgirl #polishtraveller #blogpodrozniczy #polskablogerka #mylittlepleasures

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

View this post on Instagram

"Quien no ha visto Granada, no ha visto nada" :::::: "Kto nie widział Granady, ten nic nie widział" :::::: Miałam bardzo duże oczekiwania co do Granady. W sumie dzisiaj nie bardzo wiem, czego się spodziewałam i na co się nastawiałam. :::::: Przy pierwszym spotkaniu Granada trochę mnie rozczarowała, trochę mnie zawiodła. Myślałam, że będzie tu elegancko, pompatycznie i wielkomiejsko, a okazało się, że jest tu mega swojsko, orientalnie i tak… zwyczajnie. Że szybko można się tu poczuć jak u siebie w domu. :::::: Przez trzy dni powoli przekonywałam się do Granady, próbowałam rozgryźć i zrozumieć to miasto. Dziś wiem, że aby wyrobić sobie ostateczną opinię, muszę tu jeszcze wrócić. Póki co, wstępnie jestem na tak. :::::: Byliście kiedyś w Granadzie? Spodobała Wam się od razu? Rozczarowało Was kiedyś jakieś miasto, które tak bardzo chcieliście zobaczyć? Gdzie to było? __________ #granadaspain #granadaturismo #mirador #miradordesannicolas #visitgranada #discoverspain #visitspain #igersgranada #beautifuldestinatons #cityviews #cityfromabove #whataview #alhambrapalace #alhambra #wearetravelgirls #girlsdreamtravel #girlslovetravel #traveladdict #travelislife #travelblog #travelphotograph #blogpodrozniczy #polskablogerka #polishtravelblogs #instawtorek #kobiecafotoszkoła

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

 

Pod koniec czerwca pojechałam do Łodzi na wydarzenie See Bloggers. Łódź była na mojej liście polskich miast od dawna, ale jakoś nigdy nie było mi tam po drodze. W końcu miałam okazję przejść się Piotrkowską, odkryć Pasaż Róży i przekonać się na własnej skórze, że Łódź jest bardzo specyficzna i totalnie niesamowita.

View this post on Instagram

Łódź is my new discovery. This city is full of good energy, positive vibes, artistic soul and openness to the new. Super mix of pretty and dirty, poor and elegant, old and modern. Oh, I'm so in love with the cities so hard to categorize 💙💜❤💛💚 :::::: Łódź to moje najnowsze odkrycie. To miasto, które nie jest proste do skategoryzowania i określenia. Miasto, które należy przemyśleć i poukładać sobie w głowie. Zmusza do myślenia, do wyjścia poza schemat i ramy. Uwielbiam takie miasta! Takie, czyli niebanalne i nieoczywiste. :::::: Pełno tu starego i nowego, pięknego i zniszczonego, brudnego i olśniewającego. Na Łódź trzeba spojrzeć świeżym okiem. Zachwycić się, zdziwić się i stwierdzić, że nawet najbardziej niepasujące do siebie elementy miasta, zgrywają się idealnie. :::::: Piotrkowska, Manufaktura, Off, stare i obdrapane kamienice, ponure podwórka, odremontowane pałace, kolorowe murale, kościoły, cerkwie i nowoczesne wieżowce. Zabytkowe tramwaje, sympatyczni mieszkańcy i artystyczna dusza miasta, którą czuć w powietrzu. Właśnie tak zapamiętam Łódź 💙 :::::: Byliście kiedyś w Łodzi? Podoba Wam się, czy to nie Wasza estetyka? __________ #seebloggers #seebloggerslodz #kochamlodz #lodz #łódź #piotrkowska #igerslodz #travelpoland #discoverpoland #placestovisit #polskatakapiekna #colorfullife #colorista #coloryourlife #becolorful #travelblog #travelblogger #traveladdict #travelislife #traveldiscoveries #girlstravel #girlintravel #girlslovetravel #wearetravelgirls #blogpodrozniczy #mylittlepleasures #polskablogerka

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

View this post on Instagram

The most magical place in Łódź. :::::: Pasaż Róży to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych, najbardziej bajkowych i moich ulubionych miejsc w Łodzi. Inspiruje artystycznie, dodaje energii, a jednoznacznie onieśmiela i przenosi do innego wymiaru, do magicznej krainy. :::::: W tysiącach luster mozaiki przeglądają się codziennie mieszkańcy i turyści. Kto wie, może to właśnie dlatego czuć w tym miejscu bijące serce miasta 💙 __________ #lodz #łódź #kochamlodz #seebloggerslodz #mojalodz #lodzcity #lodzyoulove #igerslodz #pasażróży #travelpoland #discoverpoland #ilovepoland #living_europe #placestobe #placestosee #mosaics #mosaic #mozaika #traveldiscoveries #girlintravel #girlslovetravel #travelgirldiary #travelblog #blogpodrozniczy #travelblogger #polskablogerka #polishtraveller

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

 

Lipiec

W lipcu poleciałam na Sycylię, gdzie uczestniczyłam w degustacji wina u stóp samej Etny oraz w prawdziwym, sycylijskim weselu. Odwiedziłam moją ukochaną Katanię, Syrakuzy, malownicze Marzamemi i wygrzewałam się kilka dni na plaży w Donnalucata.

Czym zaskoczyła mnie Sycylia?

View this post on Instagram

Cheers to the amazing time with friends at @nicosiawinery. Cheers to my second home – Sicily. :::::: Cantine Nicosia to rodzinna winnica leżąca u stóp Etny z niesamowitym widokiem na dymiący wulkan. Aromatyczne wina, wspaniałe jedzenie i luźna atmosfera sprawiają, że to miejsce na długo zapada w pamięć. :::::: Wizyta w winnicy, degustacja win sycylijskich, pyszna kolacja i biesiadowanie z przyjaciółmi do późna w nocy było wspaniałym przeżyciem. Takie momenty zbieram w pamięci i wracam do nich, kiedy tęsknię za Sycylią. ___________ #visitsicily #visitsicilia #sicilia #mojemiejscenaziemi #cantinenicosia #degustazione #degustazionevini #winetime🍷 #winetasting #winelover #wino #cheers #nazdrowie #igerssicily #discoversicily #placestovisit #beautifuldestinatons #exploretheglobe #bbctravel #travelsicily #travelgoal #traveladdict #travelgirldiary #travelislife #blogpodrozniczy #travelblogger #kochampodroze

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

View this post on Instagram

Prosecco & sunset & friends & live music 💙 this is how modern and creative sicilian weddings looks like. :::::: Toast za młodą parę nad samym morzem, przy zachodzie słońca i muzyce na żywo był czymś niesamowicie wspaniałym, kreatywnym i nowatorskim. :::::: Jedne sycylijskie wesela są bardziej tradycyjne, inne odznaczają się nutką nowoczesności i awangardy. Tak było właśnie w tym przypadku. Po uroczystości w kościele para młoda wraz z gośćmi udała się na spacer brzegiem morza. A tam… były tańce, rozmowy, wspólne zdjęcia i toasty bąbelkowym prosecco. Kocham takie wspomnienia! __________ #donnalucata #siciliabedda #siciliamondo #igerssicily #discoversicily #travelsicily #sicilianwedding #proseccotime #proseccogirls #cheers #sunset_pics #sunsetlight #sunsetbythesea #weddingmood #seagirl #searelax #momentslikethis #livingthegoodlife #gratefulforlife #traveldiscoveries #weddinggirl #travelgirl #travelgirldiary #wearetravelgirls #travelmoments #travelblog #polishtravelblogs #polskablogerka #blogpodrozniczy

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

View this post on Instagram

Dolce far niente sicilian version ☀🌊📖 :::::: Zdecydowanie należę do tej grupy osób, która preferuje odpoczynek nad morzem. Szum fal, przypływy i odpływy, spacer brzegiem morza i ta ogromna przestrzeń dają mi poczucie wolności, spokoju i wewnętrznej, trudnej do opisania radości. :::::: To właśnie nad morzem czuję, że jestem pania swojego losu, że mogę wszystko, że każde marzenie i każdy mój cel zostanie osiągnięty. To właśnie nad morzem czuję, że żyję, cieszę się z tego, co mam i ładuję baterie. ::::::: Paradoksem jest jednak to, że nie lubię i nie umiem pływać (boję się wody) oraz to, że długie wylegiwanie na plaży bardzo szybko mnie nudzi i jest dla mnie stratą czasu. :::::: Dlatego też jedyną rzeczą, która gwarantuje mi udany wypoczynek nad morzem jest dobra i wciągająca książka. Zatapiam się w swoim świecie, wpatruję się w horyzont i mam milion powodów do wdzięczności. A jak to jest u Was? __________ #donnaluca #siciliabedda #siciliamondo #sicilianelcuore #igerssicily #discoversicily #discovereurope #travelsicily #lungomare #searelax #enjoythesea #enjoythesun #enjoythesummer #readbooks #bookaddiction #beachlifestyle #tothebeach #czytambolubie #kochamczytać #morze #kochampodroze #livingthegoodlife #lovethelife #traveladdict #polishtraveller #polishtravelblogs #travelgirldiary #travelislife #mywayoflife

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

 

Sierpień

W sierpniu odkrywałam piękno mojego rodzinnego Krakowa, spacerując po Podgórzu, łapałam zachody słońca gdzieś w świętokrzyskim, a pod koniec miesiąca odwiedziłam podkarpackie Krosno.

 

Wrzesień

We wrześniu przyszedł czas na świętowanie moich 30 urodzin, które spędziłam w Toskanii, spełniając tym samym jedno z moich większych podróżniczych marzeń. Odwiedziłam Florencję, Sienę, San Gimignano, zwiedziłam dolinę Val d’Orcia, łapiąc w kadry mniejsze i większe cyprysowe szlaki, przemierzyłam najbardziej malowniczą drogę tego regionu – Via Chiantigiana – kultowym Fiatem 500 oraz mieszkałam w typowym toskańskim domu w samym sercu regionu Chianti Classico. Moje urodziny świętowałam podwójnie – pierwszy raz we Florencji, na tarasie mieszkania przy Piazza Santa Croce, a drugi raz na degustacji wina w toskańskiej winnicy.

Chianti Classico w toskańskiej winnicy
Najlepsze winiarnie na degustację wina Chianti

View this post on Instagram

All the beauty of Tuscany I will always remember. :::::: Zielone wzgórza porośnięte winoroślami i gajami oliwnymi, wspaniałe wino, prosta i bardzo aromatyczna kuchnia, serdeczni i niesamowicie otwarci mieszkańcy oraz słońce, które maluje niezapomniane zachody słońca. :::::: Tak wygląda moje wspomnienie z wnętrza Toskanii 💚 __________ #chianticlassico #chianti #poggioamorelli #castellinainchianti #winelove #winetime🍷 #tuscanwine #tuscanylifestyle #tuscanyitaly #italianview #tuscanypeople #dreamgirl #toscanaovunquebella #toscana🇮🇹 #sunset_love #sunsetlight #sunset_naturel #zachodslonca #travelanddiscover #travelgirldiary #girlintravel #girlsthatwander #wearetravelgirls #shetravels #travelblogger #ilovetraveling #kochampodroze #blogpodrozniczy

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

View this post on Instagram

"Once a year, go someplace you've never been before" – Dalai Lama. :::::: 2018 rok przyniósł mi podróże zarówno w miejsca całkowicie dla mnie nowe, jak i w takie, które bardzo dobrze znam i mam do nich ogromny sentyment. :::::: Nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale w tym roku spełniłam naprawdę dużo podróżniczych marzeń. Podczas wyjazdu do Dubaju odwiedziłam Meczet Szejka Zaida i przeżyłam zachód słońca na pustyni podczas Desert Safarii. W Porto degustowałam wino porto. Była to też moja pierwsza podróż do Portugalii. W Sewilli zabaczyłam cudowny pałac Real Alcazar, w Maladze wzniosłam toast kieliszkiem wina malaga i świętowałam 5 lat z Kotem kolacją na plaży, a w Granadzie odwiedziłam Alhambrę oraz kupiłam wymarzony i idealny plecak. W Toskanii… ech, w Toskanii zaszalałam. Zwiedziłam Florencję i Sienę, dolinę Val d'Orcia oraz region Chianti Classico. Zjadłam prawdziwą bistecca alla fiorentina, wypiłam naprawdę dużo genialnego wina Chianti Classico DOCG, oglądałam zachód słońca na Piazzale Michelangelo we Florencji i przemierzyłam bajkową Via Chiantigiana kultowym Fiatem 500. Świętowałam też 30 urodziny w gronie najbliższych, a impreza urodzinowa miała być fantastyczną niespodzianką, którą musiałam popsuć sobie sama, bo przecież nie lubię niespodzianek. :::::: Rok bez wyjazdu na Sycylię to rok stracony, tak więc po raz kolejny odwiedziłam mój drugi dom ❤ Pod koniec roku odwiedziłam Holandię i mój ulubiony Utrecht. Udało mi się zgubić i odnaleźć w Rotterdamie oraz wykazać się artystycznie w Amsterdamie. :::::: Nie mogło się obyć bez podróży po Polsce, którą doceniam coraz bardziej. Odwiedziłam Wrocław, Poznań, Łódź, Warszawę, Krosno oraz zbierałam moje własne warzywa gdzieś w świętokrzyskim. :::::: 2018 rok był dziwny, nieprzewidywalny, ciężki, ale też przyniósł dużo dobrego, wiele mnie nauczył i sprawił, że w nowy rok wchodzę odważnym krokiem. :::::: Niech 2019 będzie lepszy i dużo bardziej optymistyczny dla nas wszystkich! Bądźcie odważni, walczcie o siebie i spełniajcie swoje marzenia!😘😊 __________ #valdorcia #toscanaovunquebella #tuscanylifestyle #tuscanhills #tuscanlandscape #tuscanyitaly #discovertuscany #visitflorence #bestmomentsinlife #newyear2019

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

View this post on Instagram

Firenze – my new Italian love. :::::: O wyjeździe do Florencji marzyłam odkąd tylko zaczęłam uczyć się włoskiego. To miasto jawiło mi się jako symbol włoskości. :::::: Jakieś 8-10 lat temu kupiłam przewodnik po Florencji i Toskanii, zaplanowałam 2 tygodniową objazdówkę po tym regionie Włoch i… nie pojechałam. Nie miałam z kim. :::::: Na tegoroczną podróż-prezent z okazji 30 urodzin wybrałam właśnie Florencję i Toskanię. Przyszedł czas na spełnienie jednego z moich większych podróżniczych marzeń. :::::: We Florencji zakochałam się od razu! To miasto pełne historii, sztuki, włoskiego stylu i elegancji. Czułam się tu, jakbym spacerowała po podręczniku do historii sztuki (dosłownie i w przenośni). :::::: Florencja to zdecydowanie najbardziej włoskie ze wszystkich włoskich miast. Kocham tutejszy klimat i wiem, że jeszcze nie raz tu wrócę. :::::: Byliście kiedyś we Florencji? Podoba Wam się to miasto? Co najbardziej? __________ #florencja #firenzeduomo #duomofirenze #santamariadelfiore #firenzegram #florenceitaly #igersfirenze #yallerstoscana #topitalyphoto #topflorencephoto #italian_vacations #mytraveldiary #visittuscany #visitflorence #ig_tuscany_ #cityofart #italianarchitecture #artofliving #italianpiazza #makemoment #whatitalyis #prettylittletrips #culturetrip #travelaway #travelanddiscover #travelismagic #myitalianlife #prawdziwewłochy

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

 

Listopad

11 listopada, 100 rocznicę Niepodległości Polski, świętowałam w Krakowie, a weekend później pojechałam do Warszawy.

View this post on Instagram

Happy Independence Day, Poland! Proud to be part of you ❤ :::::: Jeszcze kilkanaście lat temu nie napisałabym tych słów z głębi serca. Dzisiaj jak najbardziej. :::::: Kocham Polskę i dzisiaj szczególnie czuję się jej częścią i czuję, że ona jest częścią mnie. Tak bardzo! :::::: Wzruszam się słuchając Chopina, dostaję gęstej skórki oglądając polskie krajobrazy, zajadam się polskimi potrawami i nie mogę przestać zachwycać się brzmieniem pięknej, czystej polszczyzny 😍 :::::: To właśnie liczne podróże i poznanie innych kultur sprawiły, że na dobre pokochałam tę moją ojczystą. Jestem dumna z bycia Polką, uwielbiam i doceniam naszą tradycję, kulturę, kuchnię i język i uważam, że nie mamy się czego wstydzić na arenie międzynarodowej. :::::: A największym paradoksem jest w tym wszystkim to, że miłość i tęsknota do Polski narodziła się wtedy, gdy mieszkałam w kraju, który uważałam za utopię i raj na ziemi. Los potrafi być przewrotny. :::::: Z okazji 100-lecia Niepodległości życzę Ci Polsko, żebyś była piękna, wolna i coraz bardziej tolerancyjna❤ __________ #kiedymyżyjemy #polska🇵🇱 #kochampolske #swietoniepodleglosci #100latniepodległości #100lecieniepodległości #polskaniepodległa #dzienniepodleglosci #independence_day #poland🇵🇱 #polishindependenceday #krakowoldtown #krakowplaces #myplaceonearth #proudtobepolish #patriotyzm #flaga #11listopada #travelgirldiary #traveldiscoveries #travelstories #travelgirls

A post shared by Kinga | mylittlepleasures.pl (@kingagaja) on

 

Przełom listopada i grudnia spędziłam w Holandii, w moim ulubionym Utrechcie, gdzie poleciałam w odwiedziny do przyjaciółki. Zobaczyłam Rotterdam, w którym się zgubiłam i odnalazłam oraz pojechałam na chwilę do Amsterdamu, gdzie uczestniczyłam w warsztatach fotograficzno-artystycznych.

 

 

2018 KULTUROWO

Kulturowo 2018 rok był nienajgorszy, chociaż mógł być o wiele, wiele lepszy. Obejrzałam 4 wystawy w muzeach, w tym wystawę poświęconą Niepodległej Polsce. Uczestniczyłam w 6 koncertach, w tym w koncercie kończącym Festiwal Jazzowy w Krakowie. Najlepszym wydarzeniem muzycznym był z całą pewnością Orcheston, nowy projekt Gromee’iego, który odbył się w grudniu w Krakowie. Obejrzałam też kilka krakowskich slajdowisk, a tym, który zrobił na mnie największe wrażenie była opowieść o turystyce w Czarnobylu.

Jeśli chodzi o książki przeczytane w minionym roku to jest ich 21, o 5 mniej niż rok wcześniej. Nie wliczam książek przeczytanych na studia oraz lektur, które rozpoczęłam i nie skończyłam. Większość z nich to reportaże, książki podróżnicze oraz książki rozwojowe.

2018 rok zakończyłam 58 obejrzanymi filmami. Do najlepszej piątki zaliczają się: “Nić widmo”, “Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, “Zimna wojna”, “Pierwszy człowiek” oraz “Oni”. 

_________

Do momentu zrobienia tego podsumowania wydawało mi się, że w 2018 roku nic wielkiego, nic spektakularnego się nie wydarzyło, że te 12 miesięcy przeleciały mi bezsensownie przez palce. To prawda, rok 2018 był uboższy w podróże niż rok 2017. Był dziwny, nieprzewidywalny i ciężki, ale przyniósł też dużo dobrego, ogrom niesamowitych wspomnień, wiele mnie nauczył i sprawił, że w nowy rok wchodzę odważnym krokiem.  

Niech 2019 będzie obfity w piękne chwile i same najlepsze wspomnienia!