Wrzesień to dla mnie początek. Szkoły, ramówek telewizyjnych, świetnych nowości filmowych. Jakoś tak mi się kojarzy. Zaczyna się jesień, dłuższe wieczory pod kocem i kolekcjonowanie aromatycznych herbat. Zaczyna się idealny czas na oglądanie filmów!!!
W tym miesiącu nie została dodana na blogu ani jedna recenzja filmu. Nie myślcie jednak, że przestałam chodzić do kina. Co to, to nie. Po prostu chodzę tak często, że nie miałabym kiedy pisać i robić tysiąca innych rzeczy.

A ponieważ obejrzałam trochę filmów w tym miesiącu, to chcę Wam polecić kilka z nich. Są idealne na wrzesień.

 

1. “Śmietanka towarzyska”, reż. Woody Allen.

smietanka-towarzyska

 

Świetny Woody Allen powrócił i tym razem nakręcił komedię umiejscowioną w latach 30 XX wieku. Młody chłopak Bobby (Jesse Eisenberg) nie może znaleźć pracy w Nowym Jorku i udaje się w podróż do swojego wuja Phila, brata matki (Steve Carell) do Los Angeles. Phil jest cenionym agentem gwiazd w Hollywood. Pracuje w swojej firmie, ma piękny dom, piękną żonę i ponętną sekretarkę Vonnie (Kristen Stewart). I to właśnie w niej zakochuje się Bobby i to przez nią jego życie już nigdy nie będzie takie samo. A co się wydarzy? Sprawdźcie to sami. Bobby to alter ego samego Allena, który w tym filmie naśmiewa się z judaizmu oraz z zepsutego światka filmowców i ironizuje jak zawsze. Obraz utrzymany jest w typowym dla reżysera klimacie snu i marzeń. Wszystko jest piękne, ale ulotne. A do śmietanki towarzyskiej może należeć każdy. Rewelacyjna muzyka, świetnie utrzymany klimat lat 30, piękne stroje i odpowiednie dobranie światła do poszczególnych scen – och, Allen znów pokazał, że wie po co robi kino.

 


2. “Julieta”, reż.
Pedro Almodovar.

julieta_12-small

 

Kolejny powrót, kolejnego świetnego reżysera. Muszę się przyznać, że kiedyś nie lubiłam Almodovara, nie potrafiłam go rozgryźć, byłam na niego zbyt młoda i niedojrzała. “Julieta” uświadomiła mi, że to już czas. Czas na powrót do jego starych filmów. “Julieta” to melodramat –  prosty ale trudny, przyjemny ale uwierający i odkrywający prawdę, czasami o nas samych. Almodovar opowiada nam historię Juliety (w roli młodej Juliety – Adriana Ugarte, w roli dorosłej – Emma Suárez), dojrzałej kobiety, której życie wydaje się być świetnie poukładane. Wszystko rozsypuje się na kawałki w momencie, gdy Julieta spotyka na ulicy Beę (Michelle Jenner), dawną przyjaciółkę swojej córki, a ta wyjawia, że widziała Antię we Włoszech. I tutaj właśnie rozpoczyna się cała historia, historia tajemnicy Juliety. Bolesna, otwierająca rany, niepozwalająca zasnąć, okaleczająca od środka. Poznajemy życie Juliety takim, jakie ono było – radosne i szczęśliwe, i takim jakie pewnego wieczoru się stało. Almodovar powoli buduje napięcie, stojąc na skraju między melodramatem, a kryminałem. Jego postaci jak zwykle mają głębokie podłoże psychologiczne. Wszystko dzieje się po coś, a poczucie winy jest tutaj dziedziczne. Finał przychodzi nagle i niespodziewanie, ale co z niego wyniknie? Almodovar pozostawia to do rozstrzygnięcia nam samym. Podobno to najbardziej spokojny obraz Almodovara, mało emocjonalny i intensywny, ale ja go takiego kupuję i chętnie obejrzę Julietę jeszcze raz. No i jeszcze ta muzyka – tak typowa dla jego filmów.

 


3. “Kamienne pięści”, reż. Jonathan Jakubowicz.

hands-of-stone

 

Nie lubię boksu, nie lubię patrzeć jak piorą się po mordach, nie lubię agresji. Ale lubię filmy o tematyce sportowej, bo te zawsze przekazują sportową i życiową mądrość, spojrzenie na świat z konkretnej perspektywy czy lekcje wyciągnięte z danej sytuacji. I to właśnie dlatego poszłam na “Kamienne pięści”. No dobra, nie do końca dlatego… poszłam dla Edgara Ramireza.
Do momentu filmu nie miałam pojęcia kim był Roberto Duran, a nazwisko Ray Arcel było jakoś dziwnie znajome (gdzieś dzwoniło, ale nie wiadomo było w którym kościele). “Kamienne pięści” to opowieść o Roberto Duranie, bokserze pochodzącym z Panamy, który za dzieciaka przeżył samo piekło. Bieda, głód i ubóstwo były jego przyjaciółmi do czasu, gdy jego pierwszy trener, dał mu szansę i zaczął go trenować. Od tego momentu Roberto wygrywa każdą walkę i staje się dumą całego kraju. Bierze ślub z piękną Felicidad i zostaje ojcem całkiem niezłej gromadki dzieci. Nie brakuje mu pieniędzy, ma piękny dom i sławę, ale w pewnym momencie zaczyna się zapominać, a jak wiadomo koszmary przeszłości potrafią powracać jak bumerang. Czy Roberto uda się pokonać siebie samego i wygrać ostatnią walkę ze sobą i swoim przeciwnikiem na ringu? Czy pomoże mu w tym Ray Arcel?
Ciekawa historia mało znanego sportowca, świetny Robert De Niro, dobra obsada, sceny walki przeplatające się z historią Panamy. Film Jakubowicza nie jest może arcydziełem, brakuje mu do niego. Niektóre sceny ciągną się niepotrzebnie, inne są dobrze zrobione. Ale jednego nie można mu odmówić, a mianowicie tego, że będzie świetnym motywacyjnym filmem na jesienne wieczory. Bo chyba każdy lubi popatrzeć jak żebrak staje się (bardzo przystojnym) księciem.

 


4. “Boska Florence”, reż. Stephen Frears.

boska_florence_-_wpr

 

Trochę bałam się iść na Florence. Od kilku filmów z Meryl Streep wiadomo, że gdyby nie ona to obraz okazałby się klapą. Dodatkowo historia o śpiewaczce, która nie potrafiła śpiewać – dla mojego wykształconego muzycznie ucha to mogło być zbyt wiele. Odważyłam się jednak i poszłam. Na wstępie jest trochę nudnawo, później akcja się rozkręca i zaczyna śmieszyć. I śmieszy tak do łez, aż nie zdamy sobie sprawy, że opowiadana historia jest wzruszająca, smutna i pokazuje prawdziwą pogoń za marzeniami. Florence to założycielka klubu dla amatorów muzyki “Verdi Club”, żona St Claira (Hugh Grant) i bogata mieszkanka Nowego Jorku. Florence ma jedno marzenie – chce śpiewać i chce wystąpić w Carnegie Hall. Ale jak to zrobić, gdy nie ma się za grosz słuchu i talentu? Z pomocą przychodzi wiernie niewierny mąż, oddany pianista Cosme McMoon (Simon Helberg) i jej (nieliczni) wielbiciele. Czy Florence się uda spełnić swoje marzenie?
Komedia z Meryl Streep w roli głównej balansuje między empatią a politowaniem. Śmieszy, zachwyca, wzrusza i uczy. Jeśli nie spróbujesz, nigdy się nie dowiesz. Jeśli nie będziesz gonić za marzeniami, nigdy ich nie spełnisz. I nie ważne co mówią – rób to co chcesz i nie oglądaj się na innych. Warto podkreślić, że rola Meryl jest wyśmienita! Chapeau bas za tak nieczyste śpiewanie. W końcu nie od dziś wiadomo, że Meryl śpiewać potrafi, a wiadomo, że dla kogoś kto ma słuch to właśnie wyreżyserowany fałsz jest najtrudniejszy.

 


5. “Jak Bóg da”, reż. Amir Chamdin, Erik Eger

b28cbe6511a4db9839d58c5beb3f657f_xl

 

“Jak Bóg da” to kolejna współczesna włoska komedia. Lubię takie filmy, bo oprócz tego, że bawią, to odnoszą się do obecnej rzeczywistości i starają się przemycić trochę nauki.
Tommaso (Marco Giallini) to ceniony kardiochirurg i zawzięty ateista. Mieszka w Rzymie, w pięknej zabytkowej kamienicy z widokiem na Castel Sant’Angelo. Ma żonę Carlę (która nic nie robi tylko pachnie), córkę Biankę (która nie ma żadnych zainteresowań oprócz świata mody) i syna Andreę (który studiuje medycynę). Piękny dom, porządne ubrania, wystawne kolacje. Jednym słowem życie idealne. Wydawałoby się, że rodzina jest bardzo szczęśliwa. Tylko, że to szczęście jest pozorne i bardzo kruche. I oto pewnego dnia syn Tommaso wyznaje wszystkim, że mocno wierzy w Jezusa, chce zostać księdzem i zamierza rzucić medycynę. Od tego momentu Tommaso ma w swoim życiu nową misję – ośmieszyć księdza (w tej świetny jak zawsze Alessandro Gassman), który ściągnął jego syna “na manowce” i zrobić wszystko, żeby chłopak zmienił zdanie. W końcu wolałby być ojcem geja niż ojcem księdza. Co z tego wyjdzie? Zobaczcie sami. Powiem Wam tylko, że pewnie sam Tommaso nie przewidział takiego obrotu sprawy. Film jest jednocześnie zabawny i gorzki, bo pokazuje, że my też niekiedy żyjemy tak, jak rodzina Tommaso. Zadowalamy się tym, co mamy i się w tym zatracamy. Komedia Chamdina i Egera w świetny sposób “odmładza” chrześcijańskość i religię i pokazuje, że każdy jest panem swojego losu i rozumie to co słyszy tak, jak chce.

 

Koniecznie dajcie znać, czy oglądaliście coś z mojej listy! Podobały się Wam te filmy? A może sami polecicie mi coś wartego obejrzenia?Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save