W Chicago odkryłam, że im człowiek starszy, tym bardziej ciekawy świata. Wszystko musi zobaczyć, dotknąć, spróbować. No dobra, może tylko ja tak mam. Tym razem już w dniu zakupu biletu lotniczego wiedziałam co chcę zobaczyć i dlaczego. Wybór był dość trudny tym bardziej, że w Chicago nie ma kiedy się nudzić, a miesiąc na zobaczenie wszystkiego to zdecydowanie za mało.

Amerykańskie muzea nie należą do najtańszych. 30 czy 40 dolarów to normalna cena za bilet. Na szczęście z pomocą przychodzą tzw. city passy, za które płacicie od 72-110$ w zależności od tego, którą opcję wybierzecie.
CityPASS Chicago oferuje na przykład kartę na 5 atrakcji za 98$. My nie byłyśmy specjalnie zainteresowane Planetarium czy Aquarium, dlatego też zdecydowałyśmy się na opcję Smart Destinations za 72$, w której sami decydujemy, co chcemy wybrać. Taka opcja jest bardzo korzystna, bo to od Was zależy czy zwiedzacie ZOO, płyniecie statkiem po rzece czy może idziecie na Skydeck. Całym sercem polecam Wam city passy, bo jest to opcja, na której oszczędzicie i która pozwoli Wam zobaczyć trochę miasta.

Skoro już jesteśmy przy zwiedzaniu to powiedzmy sobie co nieco o poruszaniu się po mieście. CTA to taki chicagowski odpowiednik naszego krakowskiego MPK, w skład którego wchodzą autobusy i metro. Do kolejki możecie spokojnie wejść z rowerem (oprócz przedziału godzinowego między 16:00 a 18:00), a w automacie jednym z języków do wyboru jest też Polski. Wszystkie informacje dotyczące cen biletów znajdziecie na stronie http://www.transitchicago.com/fares/ Jednorazowy bilet na subway kosztuje 2,25$. Możecie też zakupić kartę Ventra Card, której wyrobienie kosztuje 5$. Te pieniądze są później zwracane na kartę i możecie je wykorzystać na przejazdy. W Ventra Card fajne jest to, że doładowujecie konto i możecie z niej korzystać w kilka osób (każda z osób odbija się przechodząc przez bramki tą samą kartą). Bardzo dobrze pomyślane 🙂

 

Jak wiadomo, jestem maniakiem muzealnym i najbardziej interesujące muzea po prostu muszą być odfajkowane na mojej liście. Takie życie, c’est la vie. Biedna Paulinka (moja siostra) musiała znosić nasze długie, kilkugodzinne wizyty w muzeach. Odpuściłam jej tylko Art Institute of Chicago. Wam nie opuszczę ani jednego i opiszę pokrótce to, co widziałyśmy.
ART INSTITUTE OF CHICAGO znajduje się przy 111 S. Michigan Avenue i jest obowiązkowym punktem na liście każdego turysty. To nic innego jak muzeum sztuk pięknych, w którym znajduje się dosłownie wszystko. Sztuka japońska, chińska, afrykańska, indyjska, rzymska, grecka, amerykańska itd. Można by wyliczać w nieskończoność. To na co warto zwrócić uwagę to malarstwo impresjonistyczne oraz sztuka współczesna. Na ścianach wiszą dzieła sztuki wszystkich malarzy, o których uczyliście się w szkole lub na studiach. Jak dla mnie, coś fantastycznego. No bo na przykład idę sobie korytarzem, zmęczona po 4 godzinach zwiedzania, aż tu nagle patrzę i nie wierzę własnym oczom. Na ścianie wisi “The Adoration of Magi” namalowany przez Raffaello Botticiniego, o którym uczyłam się na studiach. Po prostu czad!

Muzeum jest otwarte codziennie od 10:30 do 17:00 i warto je odwiedzić chwilę po otwarciu. Nie chodzi o to, że jest wtedy mniej ludzi, ale o to, że na spokojnie oglądniecie wszystko to, co Was interesuje. Muzeum ma 3 piętra i, uwierzcie mi lub nie, w ciągu czterech godzin nie będziecie w stanie zobaczyć wszystkiego. Lepiej przyjść odpowiednio wcześnie i mieć zapas czasu, niż później biegać między Picasso a Severinim i oglądać ich na pół gwizdka.
Dobra rada: jeśli malarstwo średnio Was interesuje, a godzina w muzeum jest dla Was katorgą, to nie wybierajcie się do Art Institute. Szkoda pieniędzy i Waszego czasu. To muzeum będzie prawdziwą gratką dla wielbicieli sztuki.
Adres: 111 S. Michigan Avenue
Subway: Adams/Wabash

1982
1899“America Windows” Marc Chagall

1910Andy Warhol

1921Pablo Picasso

1927Wassily Kandinsky

1963Vincent van Gogh

 

 

FIELD MUSEUM, czyli Muzeum Historii Naturalnej, znajdujące się w Museum Campus przy 1400 South Lake Shore Drive. Jest otwarte codziennie od 9:00 do 17:00 i… jest przeogromne. Tak jak w przypadku AIC, tak i tu warto przyjść tuż po otwarciu. My wybrałyśmy się do Field Museum na spokojnie w godzinach obiadowych i nie dość, że byłyśmy mega głodne, to jeszcze spieszyłyśmy się, żeby wszystko zobaczyć. Jeśli ktoś Wam będzie wciskał, że to muzeum tylko dla dzieci, to nie dajcie się zwieść na manowce! Znajdziecie tu rzeczy, które na pewno Was zainteresują. Prawie kompletny szkielet tyranozaura Sue, wystawa o Starożytnym Egipcie, ewolucji życia na ziemi czy o przeróżnych gatunkach zwierząt to tylko jedne z wielu rzeczy, które możecie zobaczyć. My najwięcej czasu (2 godziny) poświęciłyśmy wystawie na temat dawnych plemion indiańskich, która jest niezwykle interesująca. Można się dowiedzieć na jakich terenach mieszkały jakie plemiona, czego używały do polowania, jak się ubierały, z czego robiły biżuterię czy broń oraz jak wyglądały zabawki indiańskich dzieci. To muzeum jest naprawdę fascynujące!
Adres: 1400 South Lake Shore Drive
Subway: Roosevelt

1412
1413
1538Wnętrze muzeum i szkielet tyranozaura Sue

1428
1475
1546

 

 

CHICAGO HISTORY MUSEUM – to tu dowiecie się wszystkiego na temat Chicago. Dlaczego (podobno) śmierdzi tu cebulą, jak wyglądało miasto przed przybyciem pierwszych mieszkańców, kto był pierwszym kolonizatorem, jak miasto odpowiedziało na Wielki Pożar czy jaka jest historia chicagowskich drapaczy chmur. Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź właśnie w Muzeum Historii Chicago. Znajduje się ono przy 1601 N Clark St i nie jest takie duże w porównaniu do poprzednich, ale to nie znaczy, że nie spędzicie tu kilku godzin. Nam dokładne zwiedzenie Chicago History Museum zajęło około trzech godzin.
Wejście kosztuje jedyne 16$ i w tą cenę wliczony jest też audio tour. Warto się o niego upomnieć, bo nie jest powiedziane, że na pewno go dostaniecie.
Czy warto? Powiem szczerze, że do tego muzeum byłam bardzo sceptycznie nastawiona. Nie chciało mi się go zwiedzać, ale skoro Paulinka bardzo chciała, to brzydko było jej odmówić. I wiecie co? To muzeum to must see każdego turysty. To powinien być numer jeden na liście każdego, kto przyjeżdża poznać miasto. Dlaczego? Bo dowiecie się tu tyle pożytecznych, ważnych i ciekawych rzeczy, że nie tylko zaczniecie się czuć w Chicago jak w domu, ale zrozumiecie na czym polega jego urok, pokochacie je i będziecie chcieli być jego częścią. (No dobra, ja tak już mam, że wolę miasta, które kiedyś tam zostały doszczętnie zniszczone, a później obudowane i teraz przyciągają swoją historią).
Adres: 1601 N Clark St
Subway: Clark/Division (Red Line)

442
449
491Wystawa poświęcona najsłynniejszemu gangsterowi Chicago – Al Capone

472Illinois to Land of Lincoln. Nie mogło zabraknąć pokoju poświęconego temu prezydentowi

497 Muzealna kawiarnia muzyczna jest częścią wystawy

 

 

NATIONAL MUSEUM OF MEXICAN ART było na mojej liście z jednej bardzo prostej przyczyny. Było za darmo. Żartuję! 😉 W Chicago (i ogólnie w Stanach) kultura meksykańska jest żywa i widoczna na każdym kroku. Mieszkając w Polsce (i ogólnie w Europie) mam wrażenie, że nie wiemy o niej tyle, ile moglibyśmy, gdyby tylko Meksyk leżał na mapie trochę bliżej. I właśnie dzięki mojej ciekawości wybrałyśmy się na 1852 W. 19th Street, żeby zwiedzić kolejne muzeum. Zobaczycie tutaj m. in. rzeźbę i malarstwo meksykańskie, folk art, wystawę fotografii czy sztukę abstrakcyjną. Czy warto? No pewnie, że warto jeśli tylko można nauczyć się czegoś nowego. Dowiecie się jaką symbolikę ma kukurydza w kulturze meksykańskiej, o co chodzi z tymi czaszkami malowanymi z okazji Święta Zmarłych oraz poznacie historię murali. Wejście do muzeum jest darmowe i to Wy decydujecie ile chcecie zapłacić za jego zwiedzenie.
Adres: 1852 W. 19th Street
Subway: 18th (Pink Line)

560
570“The New Awakening” Santos Motoaopohua de la Torre de Santiago

577Słynny motyw meksykańskich czaszek

582Ciężko się nie zgodzić

 

 

GLESSNER HOUSE MUSEUM był naszym pierwszym zwiedzonym miejscem. Prawdę powiedziawszy, nie wiedziałam za bardzo na co się piszemy. Nie martwcie się, zaraz Wam wszystko wyjaśnię. Glessner House został zbudowany w latach 1885-1887 przez Henry’ego Hobsona Richardsona, czyli jednego z najsławniejszych amerykańskich architektów (jako jeden z pierwszych studiował w Europie oraz współpracował z Louisem Sullivanem). W tym oto domu mieszkała rodzina Johna J. Glessnera, współwłaściciela firmy “Warder, Bushnell & Glessner”. Ale nie była to byle jaka rodzina, była to jedna z bogatszych rodzin ówczesnego Chicago. Glessner House jest bowiem jednym z najstarszych i najbogatszych zachowanych domów w mieście. Nic dziwnego, stoi w końcu przy Prairie Avenue, która kiedyś słynęła jako najlepsza dzielnica w Windy City. Zwiedzając dom przeszłyśmy przez wszystkie jego zakamarki (od sypialni po kuchnię) i uwierzcie mi, warto go odwiedzić, zobaczyć jak został pomyślany i poczuć się jak w prawdziwym dziewiętnastowiecznym domu.
Zwiedzanie Glessner House kosztuje 15$, ale w środy wejście jest bezpłatne.
Adres: 1800 S Prairie Ave
Subway: Roosevelt

IMG_0259Fasada Glessner House

IMG_0218Glessner House od strony podwórka

IMG_0231Najpiękniejsza biblioteka ever

IMG_0233Pokój gościnny

 

 

State Street słynie z tego, że jest to jedna z zakupowych ulic Chicago. To właśnie tu znajduje się Marshall Field’s (teraz Macy’s) pierwsza galeria handlowa w Chicago. Mało kto wie, że to właśnie przy State Street jest też CHICAGO DESIGN MUSEUM. Muzeum to trochę za dużo powiedziane, bo jest to taka mała galeria designu, w której można kupić też różne gadżety albo prezenty. Wejście do Design Museum nic nie kosztuje, ale warta tego, aby do niego zajrzeć. Większość (jak nie wszystkie) rzeczy, które się tam znajdują wykonane są z papieru. Tak, ta wisząca sukienka z imitacją koronki też. Osobiście bardzo lubię takie kreatywne miejsca, w których można przewietrzyć głowę i znaleźć nowe inspiracje. Dlatego też, jeśli lubicie sztukę i design to zajrzyjcie na State Street.
Adres: 108 N State St, 3rd Floor
Subway: State/Lake

535
537
541
542
549

 

 

Pozostałe chicagowskie muzea, które są na mojej liście i które pewnie kiedyś odwiedzę to:
The Polish Museum of America – muzeum polskie
Museum of Science and Industry
Museum of Contemporary Art

 

Jeśli wiecie o jakichś małych chicagowskich muzeach, które warte są uwagi, dajcie znać w komentarzach.Save

 

Save