Trójmiasto.

Ten rok jest przełomowy. Przez całe moje życie nie byłam nad polskim morzem chyba po to, żeby w tym roku odwiedzić je aż 2 razy. Zakochałam się, przepadłam i tęsknię. Kocham morze. Czy to włoskie, czy to polskie – nie ma znaczenia. Nadmorskie miasta i wioski są dla mnie niezwykle urokliwe.

W weekend majowy wybraliśmy się do Trójmiasta po raz pierwszy i zafundowaliśmy sobie wycieczkę w stylu “zwiedzamy i smakujemy”. Była świeża rybka, były hiszpańskie tapas, były pyszne śniadania. Zwiedziliśmy Muzeum Historyczne, Muzeum Bursztynu i Westerplatte. Spacerowaliśmy ulicą Mariacką, byliśmy na Molo w Sopocie i zobaczyliśmy Gdynię (i jedliśmy tam najlepsze lody o smaku słonego karmelu). Jeśli przegapiliście wpisy z Trójmiasta, nic się nie martwcie – zapraszam Was na zwiedzanie i smakowanie.

 

Podróżujemy

Tym razem wybraliśmy odpoczynek z lekką nutą zwiedzania. Na samym początku postanowiliśmy też zainwestować w 72-godzinny bilet na SKM-kę. Jego koszt powalił nas trochę z nóg (42zł/osobę), ale stwierdziliśmy, że i tak nam się to opłaca. Zamierzaliśmy się trochę przemieszczać między Gdańskiem, Sopotem i Gdynią.

 

Zwiedzamy

Na pierwszy ogień poszło Muzeum Solidarności, a dokładnie Europejskie Centrum Solidarności. Kto był w Gdańsku, a nie był w tym muzeum niech się wstydzi. Ciekawe, świetnie zaprojektowane, przypominające walkę o wolność Polski. Tłumaczące co się wtedy działo i dlaczego, zmuszające do zadumy nad obecnym światem, tętniące życiem. To tu zaczęła się nasza wolność – należy o tym pamiętać. Na mnie osobiście największe wrażenie zrobiła brama z napisem “Stocznia Gdańska”. To, że byłam w tym miejscu uznaję za spełnione marzenie, które miałam za dzieciaka. Najpiękniejszym miejscem całego Centrum Solidarności uznaję hol z rosnącymi drzewami, licznymi ławeczkami – idealne miejsce na popołudnie z książką.

Adres: pl. Solidarności 1
Bilet: 17 zł (audioprzewodnik w cenie biletu)

003

052

 

Smakujemy

Są wakacje, jest przyjemność. A dla nas jedną z większych przyjemności jest jedzenie właśnie.

Tarttoria przy ulicy Kościuszki 14 w Sopocie (tuż przy wyjściu z dworca) to nowe miejsce na mapie kulinarnej Sopotu. Wpadliśmy tu przypadkiem na poranne śniadanie. Wnętrze nowoczesne, czyste i przejrzyste, uprzejme panie kelnerki, ciekawy wybór dań – byliśmy na tak. Śniadanie słodkie (kawałek torcika, których wybór jest ogromny) i słone (pie z wołowiną i pieczarkami), a do tego kawa i książka to przepis na udany poranek. Siedzieliśmy tam chyba z godzinę, delektując się powoli, zaczytując się i odpoczywając w ciszy.

tarttoria1

tarttoria2

tarttoria3

tarttoria4

 

Cafe Libertas (ul. Chlebnicka 37/38) to miejsce, które prawdopodobnie znacie z poprzedniego wpisu z Trójmiasta. Śniadanie w tej uroczej kawiarni tak nam przypadło do gustu, że postanowiliśmy ponownie ją odwiedzić. Tym razem rozsiedliśmy się przy stoliku na zewnątrz, gdzie ciepłe słońce przyjemnie nas ogrzewało. Co zamówiliśmy tym razem? Kot pozostał wierny swojemu ulubionemu śniadaniu Libertas, a ja skusiłam się na puszyste pancakes z syropem klonowym i owocami. Do tego kawa i herbata. Szczęścia co niemiara. I wiecie co? Następnym razem też tu zajrzymy na śniadanie, bo naprawdę warto!

libertas1

libertas2

 

Z ręką na sercu muszę się przyznać, że bardzo, ale to bardzo tęskniłam za Patio Espanol (róg ulic Szeroka i Tandeta). Ich tapas dla dwóch osób, które jedliśmy w maju śniły mi się po nocach. Tym razem postanowiliśmy popełnić grzech łakomstwa po raz kolejny, a że byliśmy ze znajomymi, którzy tego miejsca nie znali wybór wydawał się trafiony. Piękna pogoda, stolik na zewnątrz i tapasy (te co zwykle: Plato de tapas marinera para dos oraz Plato de tapas calientes para dos) – wyjazd już zaliczał się do udanych. Polecam Wam to miejsce! Musicie tam zajrzeć i czegoś spróbować tym bardziej, że wszystko ze sobą współgra – świetne jedzenie, fajne miejsce i bardzo miła obsługa.

tapas

 

Oczywiście i tym razem nie mogło zabraknąć wizyty w kultowym Barze Przystań w Sopocie. I oczywiście tym razem też nie mamy stamtąd zdjęć. Kolejka znowu była taka sama, zupa rybna była lepsza niż w maju, porcja szaszłyków z łososiem i ananasem została podwojona, dorsz i halibut były pieczone (a nie smażone jak poprzednio), a surówka z pora znowu poszła do podziału. Uwielbiam to miejsce, tak po prostu.

 

Jako że mieliśmy obydwoje ochotę na mięso i to w dodatku ogromną ochotę, zdecydowaliśmy się na spróbowanie burgerów w Billy’s (ul. Wawrzynicza 10a/e, nad Mołtawą). Skusiliśmy się na BBQ Burgera podanego z frytkami, sosem BBQ i sałatką Coleslaw. Burger był olbrzymi i smakował tak jak w USA, frytki mogłyby być domowe i bardziej chrupiące, sałatka ok, sos też. Obsługa miła i pomocna pomimo tego, że wszystkie stoliki były zajęte. Do tego wnętrze urządzone na modłę amerykańską. Klimatycznie, smacznie i przyjemnie.

billys

billys2

 

Odpoczywamy

Idealny odpoczynek to ten na plaży w Sopocie. Rozłożeni na leżakach, z książkami w rękach, wpatrzeni w morze. Chwilo trwaj! Do tego słońce, morski wiatr i piasek pod stopami. Odpoczynek idealny.

sopot

 

Odpoczynek nad morzem to dla mnie odpoczynek na plaży. Idealnym miejscem na wieczorną herbatę miętową był Contrast Cafe przy Bulwarze Nadmorskim w Gdyni. Piękny widok na morze i zachód słońca był wspaniałym zakończeniem dnia. Niestety, nie mogło być idealnie do samego końca – opryskliwa i powolna obsługa i opłata za toaletę nawet dla klientów sprawiły, że było fajnie. Nic więcej.

contrast

 

Spacer po centrum Gdańska zakończyliśmy w Vino & Panino (tuż obok Billy’s). Przepyszne oliwki, dobre wino, widok na Mołtawę, czyli zestaw idealny na odpoczynek w mieście. Jedyny minus za strój kelnerki. Skoro vino i panino, a wszędzie nawiązanie do Bel Paese to wypadałoby, żeby kelnerka wpisywała się w jakieś ogólne włoskie standardy. Chociażby schludny i czysty strój. Niestety, rozciągnięty sweter, poszarpane i za duże na oko spodnie oraz schodzone adidasy to na pewno nie jest zestaw kojarzący się z Italią. Wręcz przeciwnie. No cóż, nie można mieć wszystkiego.

vino

Wyjeżdżaliśmy z Trójmiasta z uśmiechem na ustach. Najedzeni i zrelaksowani już zaczynaliśmy tęsknić za błogością spędzonego weekendu. Będziemy mieli co wspominać i za czym tęsknić.

Save

Kinga Gajewska
Follow me

Kinga Gajewska

Spodobał Ci się ten post?
- Udostępnij komentarz na Facebooku (będę zaszczycona)
- Polub mój funpage (będę wiedzieć czy to moje bazgrolenie ma sens)
- Zostaw komentarz. Może chcesz coś dodać, czymś się podzielić, coś poprawić. Chętnie się o tym dowiem.
Kinga Gajewska
Follow me